Po średniej pierwszej połowie nadeszła druga, z przebudzeniem i inną grą. Mimo nierównego występu naszych duet Rashford-Asensio udźwignął ciężar meczu (nie ujmując kilku innym dobrym występom!) i wygrał nam to spotkanie. To tak ważny dla naszej gry duet, że chyba zacznę ich nazywać “duet yourself”.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji.
Emi Martinez – 8
Kilka jego interwencji wywołało gromkie brawa i uchroniło nas przed stratą bramki. W drugiej połowie poślizgnął się w trudnej sytuacji i koledzy z obrony w końcu mogli mu się odwdzięczyć, tym razem samemu ratując tyłek Argentyńczykowi.
Matty Cash – 7
Aktywny w fazie ofensywnej, pokazywał się do gry, starał ciągnąć grę do przodu. W posiadaniu jednak jakby piłka przeszkadzała mu w funkcjonowaniu, ostatecznie też po otrzymaniu piłki trochę zwalniał nasze akcje. Jedna z pomyłek mogła nas kosztować bramkę. Niestety nie zgrał się w defensywie z Konsą i przez to niepilnowany Enzo mógł zdobyć bramkę. Nie zmieniało to jednak faktu, że wnosił w grę całkiem sporo, był zdeterminowany i grał ofiarnie, a wisienką na torcie było dośrodkowanie, po którym Rashford asystował.
Ezri Konsa – 7
Na spółkę z Cashem pozwolił Enzo zdobyć gola. Sporo faulował. Poza tym po prostu okej, bez większych problemów.
Tyrone Mings (do 59′) – 7
Nie można mieć do niego o nic pretensji, nie ma też za co go wyróżnić. Mings zagrał solidne spotkanie i niestety zszedł, narzekając na swoje kolano. Trochę to martwi.
Ian Maatsen – 6
Nie pomagał w blokowaniu dośrodkowań. Był też wolniejszy od… w zasadzie każdego przeciwnika, z którym wchodził w pojedynek biegowy. Miał całkiem dobre pomysły w ataku, ale niewiele z nich wynikało. Końcówka meczu w jego wykonaniu jakby nieco lepsza.
John McGinn – 5,5
Irytowała mnie jego gra w pierwszej połowie. Nie odstawiał nogi, walczył o wszystko – tego mu nie odmówię. Ale podejmował też głupie decyzje, niepotrzebnie faulował, dostał żółtą kartkę, podawał asekuracyjnie albo pod nogi przeciwnika. Nie do takiego McGinna przywykłem.
Youri Tielemans – 6
Miał świetne pomysły na utrzymanie się przy piłce. Pewnie zachowywał się z piłką u nogi, natomiast bez piłki czasem ustawiał się zupełnie bezsensownie. Po jakimś czasie nieco się rozkręcił i robił dużo zamieszania przed polem karnym rywala. Później znów jakby trochę przygasł, ale nie psuł niczego, co kreowali koledzy.
Marco Asensio – 8,5 ✪

Źródło: premierleague.com
“W końcu w pierwszym składzie!” – pomyślałem przed pierwszym gwizdkiem. Był jednak mało widoczny i nieco niechlujny w grze. W drugiej połowie jakby się otrząsnął. Pojawiał się gdzie trzeba, wywalczył rzut wolny, strzelił bramkę. W pewnym momencie znów zaczął podawać za plecy i nieco się gubić we własnych pomysłach, ale szybko zauważył, że coś jest nie tak z jego grą, odetchnął parę razy, wziął się w garść i… dołożył drugą bramkę. Nie mogło być innego MOTM.
Morgan Rogers (do 76′) – 6
Za podanie do Maatsena z końcówki pierwszej połowy powinien dostać owację na stojąco. Poza tym dobrze przygaszony przez piłkarzy Chelsea. Momentami zapominałem, że jest na boisku. Bez wielkich błędów, ale nie doskoczył to zawieszonej przez samego siebie poprzeczki. Plusik jednak za pracę w defensywie.
Jacob Ramsey (do 45′) – 6
Bardzo zaangażowany w grę. Widać było chęci wpłynięcia na losy spotkania. Wykonał kilka dobrych podań, ale poza tym nie robił wielkiej różnicy.
Ollie Watkins (do 76′) – 7,5
Dwoił się i troił w polu karnym rywala. Mam wrażenie, co mnie cieszy, że trochę szybciej niż zwykle podejmował decyzje i miał więcej odwagi. W drugiej połowie trochę mniej widoczny, ale robił swoje grą bez piłki. Całkiem dobry był to występ Watkinsa, mimo że bez bramki.
Rezerwowi:
Marcus Rashford (od 46′) – 8.5
Znów szybko wpłynął na losy meczu, strasząc kilka razy rywali, a w końcu – zaliczając asystę przy golu Asensio. Bardzo nakręcony w ataku, świetnie się ustawiał. Bardzo dużo zagrożenia stwarzały wykonywane przez niego stałe fragmenty gry, czego dowodem druga bramka, z jego drugą asystą! Kiedy ciągnął kontry Villi wyglądało to, jakbyśmy grali przeciwko ekipie z Championship. Brał grę na swoje barki i chwała mu za to. Takich piłkarzy nam trzeba.
Lamar Bogarde (od 59′) – 7,5
Pozytywnie zaskoczył mnie kilkoma solidnymi, pewnymi interwencjami. Zaskakująco pewny w swojej grze.
Andres Garcia – 7
Niewiele jestem w stanie powiedzieć o grze Garcii. Niewątpliwie był jednym z zawodników w tym meczu.
Leon Bailey (od 77′) – 5,5
Od samego wejścia próbował wnieść coś w grę ofensywną. Niestety, chyba też za bardzo chciał się pokazać i przekonać do siebie trenera, bo podejmował nienajlepsze decyzje, zbyt długo holując piłkę.
Donyell Malen (od 78′) – 7
Fantastycznie rozegrał dwójkowo z Rashfordem i żal, że ta akcja nie zakończyła się bramką. Podejmował próby, robił zamieszanie. Dał dobrą zmianę.
Ocena Unaia Emery’ego – 8

Źródło: premierleague.com
Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Unai zrobił co mógł z tym, co miał. Wielkie brawa dla Baska za odczytanie gry i problemów pierwszej połowy, bo w drugiej Villa pozwalała Chelsea na znacznie mniej. Dobrze wyważył także zmiany. Wachlarza może nie miał dużego, ale trzeba wiedzieć kiedy kogo zmienić i jak poprzestawiać chłopaków na boisku, żeby to miało sens. Martwi mnie tylko nieco to, że gdyby Rashford nie wziął na siebie gry, to mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej, bo nasi indywidualnie zagrali bardzo nierówno.