“Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba” | Oceny pomeczowe Crystal Palace 3:0 Aston Villa

Aktualności FA Cup Mecze
Czas potrzebny na przeczytanie: 6 minut(y)

Z niecierpliwością i pewną obawą czekaliśmy na półfinałowe starcie FA Cup z Crystal Palace. Jak się niestety okazało słusznie. Jest taka piosenka uwielbianego przeze mnie zespołu Foo Fighters, w której przejście do refrenu to powtarzane w kółko słowo “shame” [z angielskiego: wstyd]. Można byłoby ten fragment zapętlić jako komentarz do tego spotkania. Widziałem gorszą grę Villi, ale biorąc pod uwagę kontekst i stawkę tej rywalizacji, to był to absolutnie beznadziejny mecz. Do tego stopnia, że nawet nie ma sensu wybierać zawodnika meczu. Brawo dla Crystal Palace. Widać było, kto chce wygrać to trofeum.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji.


Emi Martinez 5

Może się ze mną nie zgodzicie, ale uważam, że nie był w szczycie swojej formy. Na plus kilka sytuacji, w których jasno i wyraźnie komunikował się z obrońcami i przejmował piłkę. Ciężko coś więcej napisać.

Matty Cash – 6

Czasem mówi się, że piłkarze kopali się po czołach. Cash dosłownie padł tego ofiarą, kiedy Eze w 25. minucie kopnął go w czoło. Mocno zaangażowany, zrywny. Zasuwał jak mały samochodzik. Popełniał przy tym drobne błędy, oczywiście, że tak, ale w ogólnym rozrachunku bardzo pozytywnie wpływał na grę. Szkoda sytuacji z 86. minuty, kiedy dobrze wszedł w pole karne, ale wybrał najgorszą ze wszystkim opcji kontynuowania akcji. Uważam, że pracował najciężej z całej drużyny i był jej najjaśniejszą postacią.

Ezri Konsa 4

Jego interwencja po jednym z dośrodkowań przyprawiła o dreszcze, na szczęście piłka spadła pod nogi jednego z naszych. Chwilę później przegrał pojedynek z Matetą, po którym ten wyszedł na 100% sytuację i strzelił, ale ostatecznie sędzia odgwizdał faul na Konsie. Całe szczęście, bo nawet pomimo faulu Konsa nie wyglądał w tym pojedynku 1 na 1 na 100% faworyta, choć fair jest powiedzieć, że gdyby nie faulująca noga rywala, to chyyyba wybiłby tę piłkę. Później się ogarnął i solidnie zabezpieczał tyły sprawiając, że trochę mniej trząsłem się na grę Torresa. Do czasu. Końcówka w jego wykonaniu pokazywała już zmęczenie i niestety, przy bramce na 3:0 lekko się zagapił i nie dopadł do Sarra w porę.

Pau Torres 3

Absolutnie fatalnie zachował się w 30. minucie, kiedy próbując na oślep wybić piłkę po prostu kopnął ją w rywala. Przeciwnik przejął futbolówkę, Palace ruszyło z kontrą i po dodatkowych błędach Digne i Kamary zdobyło bramkę. W późniejszych fazach meczu w kratkę, tzn. kiepskie interwencje przeplatał takimi, które miały duże znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. W 80. minucie nie upilnował jednak Sarra i mało brakowało, a byłoby wtedy 3:0. Pod koniec meczu kiepsko szło mu nawet z tym, co zawsze robił świetnie, czyli z rozegraniem. A przy trzeciej bramce truchtał sobie patrząc, jak Konsa zasuwa za rywalem co sił w nogach.

Lucas Digne (do 59′) 5

Kamara powinien całować go po rękach, albo po głowie, którą interweniował w 38. minucie i uratował nas przed stratą bramki po fatalnym błędzie wymienionego na początku zdania piłkarza. Mam wrażenie, że w pierwszej połowie niewiele wnosił w ofensywie, natomiast dwoił się i troił w pracy w obronie. Świetnie znalazł się do zebranie drugiej piłki po rożnym na początku drugiej połowy i mało brakowało, by jego strzał wylądował w bramce.

Boubacar Kamara (do 69′) 2

Zarobił żółtą kartkę po nienajlepiej wykonanym, ale skutecznym wślizgu przerywającym kontratak Palace w 17. minucie. Niestety, przyłożył nogę… a tak po prawdzie to właśnie NIE przyłożył nogi przy akcji, w której Eze strzelił na 1:0 Kamara mógł przeciąć podanie do zawodnika Palace, ale jakoś niezbyt się do tego przyłożył i ostatecznie piłka dotarła do przeciwnika, który miał czystą pozycję do strzału. W 38. minucie zakiwał się przeciwko dwóm rywalom i stracił piłkę, z czego Mateta wyprowadził bardzo groźną akcję. Skórę uratował nam Digne. W 50. minucie kompletnie niezorientowany w tym, co dzieje się dookoła wpakował się w rywala i sprokurował rzut karny. Całe szczęście Mateta nie trafił w bramkę. Kilka minut później wpakował na minę Asensio. Fatalny występ.

Youri Tielemans 5,5

Współczuję Belgowi. Powinien mieć raczej inną rolę w dzisiejszym meczu. Bo ostatecznie wyszło na to, że próbował ogarniać pożary tworzone przez kolegów w środku pola, a w rozegraniu rozwiązywać łamigłówkę pt. “gdzie zagrać, jak nie ma komu”. Mam wrażenie, że trochę przez to przygasł i nie mieliśmy z niego takiego pożytku, jak zazwyczaj. Pod koniec był już chyba zmęczony. Bez wielbłądów z jego strony, ale i bez znaczącego wpływu na obraz gry. Niemniej jednak, uważam, że to dobrze, że to on był pośrodku tego bałaganu w środku pola, bo byłoby jeszcze gorzej.

Morgan Rogers (do 78′) – 4

Nie wiem czym zasłużył, ale dostał kolanem w zęby w 36. minucie. W paru momentach próbował robić wiatr, ale niewiele to dawało. Pomógł we własnym polu karnym pod koniec pierwszej połowy. Miał jedną groźną sytuację, niestety jego strzał przeleciał obok bramki. Trochę jakby brakowało mu pomysłu co zrobić na tej pozycji, mam wrażenie, że nie do końca wykorzystuje możliwości stwarzanych przez wyjścia Casha. Wielokrotnie zagrywał albo nie w tempo, albo niedokładnie. Bywał zbyt nonszalancki w próbach uwolnienia się od rywala, kiedy należało stosować proste rozwiązania. W 58. minucie podjął bardzo złą decyzję przy wybiciu piłki, próbując zagrać ją do Tielemansa, który miał przyklejonego do siebie rywala. Chwilę później było 2:0, a człowiekiem, który nie zdołał zablokować strzału po akcji sprokurowanej przez błąd Rogersa był… Rogers. Po wejściu Bailey’a przeszedł na lewą stronę, ale niewiele to zmieniło.

Marco Asensio (do 69′) 4,5

Zagadką dla mnie była rola Asensio w dzisiejszym meczu. Wystawiony na pozycji nr 10, momentami wydawał się grać jako podwieszona 9, potem nagle przyjmował rolę 8ki, w pewnym momencie grał bocznym sektorze w strefie środkowej, a pod koniec pierwszej połowy wykonał tytaniczną pracę w defensywie ratując nam tyłek w naszym własnym polu karnym. Sądzę, że dostał rolę “wolnego elektronu” i choć przy piłce robił może niezbyt dużo, to wykonywał ogromną pracę w grze bez piłki. Niestety w drugiej połowie już sam się w tym pogubił i kompletnie zniknął, nie mając kompletnie żadnego wpływu na obraz gry. Decyzja o zmianie była słuszna.

John McGinn (do ’59) – 5

Moim zdaniem to nie jest jego pozycja. McGinn ciągle stara się ciągnąć z piłką do środka, co prawda stwarza tym samym miejsce schodzącemu do bocznego sektora Watkinsowi, ale… co z tego, kiedy nie mamy wtedy nikogo na pozycji nr 9? Podobnie jak Rogers na prawej, McGinn na lewej stronie nie wykorzystuje możliwości współpracy z Digne. Drugą połowę zaczął od świetnego wejścia w pole karne i dobrego strzału bez przygotowania. Nie ma się o co przyczepić, ale oczekuję od niego więcej.

Ollie Watkins 5

Widać było po nim dużą determinację, co bardzo mi się podobało. Poza tym… niewiele. Ale nie mam do niego za bardzo pretensji, bo tak naprawdę koledzy nie stwarzają mu zbyt wielu okazji i trudno wymagać od niego cudów z niczego. A jak już dobrze wiecie, jestem największym krytykiem Watkinsa w redakcji, więc gdybym mógł, to bym się czepił. W drugiej połowie widać go było jeszcze mniej, i nie miał już takiego wpływu na wprowadzanie jakiegokolwiek zamieszania w szeregach obronnych rywala.


Rezerwowi:

Ian Maatsen (od 59′) – 6

Siła pociągowa drużyny z lewej strony boiska po wejściu na boisko. Ba, był moment w którym Maatsen z piłką przy nodze przedostał się do strefy wysokiej w prawym sektorze. Niestety, jego tytaniczna praca nie wystarczała, ale nie ma się za co chłopaka czepić.

Leon Bailey (59′) – 5,5

Bailey nie pokazywał fochów za brak minut, tylko dojrzale wziął na siebie misję ożywienia gry. Dwoił się i troił, i za to plus, minus za nie zawsze najlepsze decyzje.

Ross Barkley (od 69′) – 4

Zmartwiło mnie, że po 15 minutach od wejścia na boisko wyglądał, jakby grał 120 minut. Przy którejś z jego decyzji zakląłem szpetnie.

Jacob Ramsey (od 69′) – 3,5

W 82. minucie wszedł w drybling z dwoma rywalami, jednak największy problem miał z pokonaniem własnych nóg. Poza tym dużo biegał, niewiele wnosił.

Donyell Malen (od 79′) – 5,5

Być może gdyby Malen wszedł wcześniej, albo zaczął ten mecz w pierwszym składzie, to więcej działoby się pod bramką rywala i mecz ułożyłby się inaczej. Malen wydawał się mieć pomysł na to jak przechytrzać piłkarzy rywala i zdarzało mu się pojawiać tam, gdzie nikt się go nie spodziewał. Niestety nie przełożyło się to na wynik, ale plus dla niego za wprowadzanie chaosu u przeciwnika. Mam nadzieję, że Emery to odnotuje.

Ocena Unaia Emery’ego – 3


Źródło: avfc.co.uk

Nigdy tak nisko nie oceniłem Emery’ego. I nie spodziewałem się, że ocenię. Niestety jednak to nie było pierwsze starcie Baska z Crystal Palace, a po raz kolejny drużyna wyszła na nie bez pomysłu na ogranie rywala. Nie stwarzaliśmy sytuacji, nie potrafiliśmy wykiwać rywala w sposób, który wymusiłby na nim stworzenie przestrzeni dla naszych zawodników, nie wykorzystywaliśmy szerokości gry i potencjału tego, co mamy na skrzydłach, nasz najbardziej doświadczony w bojach i najlepszy technicznie zawodnik był całkowicie zgaszony, daliśmy się zrobić na stare tricki Palace, zmiany wykonane były późno i mało odważnie, a piłkarze po słabej pierwszej połowie na drugą wyszli z dokładnie takim samym nastawieniem i jakością. Villa nie wyglądała jak drużyna walcząca o finał Pucharu Anglii, tylko o utrzymanie w lidze. Tylko dlatego, że przy bramkach zdecydowały błędy indywidualne Emery może trochę odetchnąć, że cały ciężar tej porażki nie spoczywa na nim. Bardzo, bardzo się zawiodłem. To był chyba najgorszy taktycznie mecz Emery’ego jaki widziałem do tej pory w Villi.

Zabolało. Pucharu Anglii w tym sezonie nie będzie. Zostaje nam walka o miejsce w Lidze Mistrzów na przyszły sezon. Villa musi jednak pokazywać lepszą grę, niż to co widzieliśmy dziś. Myślicie, że dadzą radę?

2 razy skomentowano ““Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba” | Oceny pomeczowe Crystal Palace 3:0 Aston Villa

  1. Obawiam się, że Liga Mistrzów nam odjedzie wraz z całą parą, którą z lokomotywki spuściła porażka z Manchesterem City. Może, MOŻE uda się powalczyć o Ligę Europy 🙄

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *