Miałem taką romantyczną wizję, że w tym sezonie w FA Cup konsekwentnie gramy w czarnych strojach i mecz za meczem zbliżamy się do uczczenia 150-lecia poprzez zdobycie trofeum. Z Tottehamem ziściła się połowa marzenia, więc nie zamierzam narzekać. Aston Villa 2-1 Tottenham, FA Cup, zapraszam na oceny!

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji.
Emi Martinez – 7
Unai dał pierwszy sygnał, że traktujemy zawody na Villa Park poważnie, desygnując do gry nie Olsena, a Martineza właśnie. Nie jest sekretem, że Argentyńczyk chce z Villą wygrywać trofea i na pewno nie zabraknie mu motywacji w meczach pucharowych. Martinez był czujny, grał wysoko, pewny przy dośrodkowaniach. Poradził też sobie z 1 na 1, kiedy w 24 minucie Son doszedł do wybornej sytuacji strzeleckiej.
Andres Garcia – 6
Nie był to łatwy pełnoprawny debiut, ale ostatecznie Hiszpan poradził sobie. Zdecydowanie lepiej wyglądał w grze bez piłki, zaliczył kilka bardzo dobrych interwencji, kiedy szybko gasił zapędy Tottenhamu na ich lewej flance. Gorzej prezentował się z piłką przy nodze, kiedy wszystko działo się jakby w slow-motion. Może musi przywyknąć, zaliczył niemały awans sportowy.
Ezri Konsa – 7 (do 26′)
Podejrzewam, że widząc Konsę wymagającego pomocy medycznej w 25 minucie, cały stadion wstrzymał oddech. Czy naszą parą środkowych obrońców do końca sezonu mają być Bogarde – Kamara? Zgroza! O występie Ezriego nie można za dużo powiedzieć, ale głównie dlatego, że do kiedy przebywał na boisku gra naszego zespołu kolektywnie wyglądała bardzo dobrze i pewnie, a Tottenham nawet nie powąchał okolic bramki strzeżonej przez Martineza. Pierwszą okazję mieli właśnie w 25 minucie, kiedy sprintujący za Sonem Konsa złapał się za mięsień dwugłowy i pozwolił Sonowi wyjść na korzystną pozycję strzelecką.
Boubacar Kamara – 7.5
Kamara nie jest środkowym obrońcą – ale widać to w jego grze niezwykle rzadko, bo wspaniale ustawia się i doskonale czyta grę. Ma zapędy do wychodzenia przed linię obrony i czyszczenia akcji z pozycji defensywnego pomocnika, ale – przynajmniej w meczu z Tottenhamem – działało to znakomicie. Kilka razy doskonale wyprowadził piłkę zwodem, doprowadzając do białej gorączki zawodników Spurs.
Lucas Digne – 7.5
Kolejny świetny występ Digne w barwach Aston Villi. Francuz zaliczył bardzo dobre spotkanie, przede wszystkim doskonale radząc sobie w pojedynkach z Kulusevskim, który został przez naszego lewego obrońcę skutecznie zneutralizowany.
John McGinn – 8
Źródło: sportowefakty.wp.pl / Getty Images / Mike Egerton/PA Images
Podczas naszego łódzkiego spotkania redakcyjnego podczas preseasonu 2023/24 nauczyłem się nowego zwrotu – cechy wolicjonalne. I teraz tym określeniem się z Wami podzielę. McGinn zdaje sobie sprawę, że nie będzie mu łatwo utrzymać pozycję w składzie. Jest to dość kłopotliwa sytuacja, nie tylko z uwagi na samego zawodnika, ale również na rolę kapitana, którą pełni na boisku. McGinn zdaje się więc nadrabiać braki sportowe (pisząc to, czuję się jak zdrajca) cechami wolicjonalnymi – jego wyjątkowa osobowość, nieustępliwość, zaangażowanie potrafi wpłynąć na cały zespół i natchnąć go do walki. Tak było wczoraj – McGinn był sercem i płucami drużyny, wypracował też bliźniaczą okazję do tej, w której Ollie Watkins strzelał trzecią bramkę w meczu z Celtikiem, ale koledzy z linii ataku nie zdołali jej wykorzystać.
Youri Tielemans – 7.5
Co ja się go nachwaliłem za akcję bramkową. No, pięknie poszedł i znakomicie znalazł Ramseya przy bramce z pierwszej minuty… Tylko, że to nie był Tielemans, a Rogers i od kiedy zobaczyłem to na powtórce, miałem zagadkę, co napisać o występie Belga.
Tielemans wyglądał bardzo pewnie na tle przeciwników, zdawał się też – niczym szachista – wyprzedzać swoich rywali o jeden, dwa ruchy i skutecznie dyrygować nasza grą.
Leon Bailey – 7 (do 66′)
Jeden z najlepszych występów Jamajczyka od dłuższego czasu. Szkoda, że żadnej z dwóch wybornych sytuacji, w jakich znalazł się pod bramką Kogutów, nie udało się przekuć na gola.
Morgan Rogers – 9 ✪

Źródło: bbc.com / getty images
Bramka i asysta. Ale to nie wszystko. Rogers bez kompleksów wchodził z piłką między rywali i był nie do zatrzymania. Wspaniale odnalazł się w polu karnym przy drugiej bramce The Villans. Tam nie trzeba było wiele, wystarczył refleks i szybkość decyzji – ani jednego, ani drugiego Anglikowi nie brakuje.
Jacob Ramsey – 8.5
Brawo za otwarcie wyniku meczu. Możliwe, że szybkie dopisanie gola do jego dorobku w tym meczu, nieco popsuło jego decyzyjność, ale trzeba Ramseyowi oddać, że świetnie poruszał się z piłką przy nodze i doskonale ustawiał w akcjach ofensywnych. Był zawsze tam, gdzie szukali go koledzy. Nawet przy bramce Rogersa, to do Ramseya szło wzdłuż bramki podanie od Malena, zanim przerwał je obrońca Tottehamu. Po obejrzeniu skrótu spotkania mam też wrażenie, że Ramsey był trochę zbyt mocno krytykowany za to, że nie poprawił swojego dorobku bramkowego.
Donyell Malen – 6 (do 66′)
Pełnoprawny debiut Holendra oceniam na plus. Nie był to występ marzeń, ale Malen pokazał kilka razy, że – trochę w stylu Rogersa – nie boi się rajdów z piłką przy nodze i myślę, że będziemy mieć z niego pociechę.
Rezerwowi:
Lamare Bogarde (od 27′) – 6.5
Przepraszam Cię, Lamar. Drżę, kiedy pojawiasz się na boisku, żeby zająć miejsce na środku obrony. I to bynajmniej nie z ekscytacji. Ale muszę Ci oddać – tym razem stanąłeś na wysokości zadania. Fenomenalny blok przy okazji Sona w drugiej połowie. Oczywiście, nie byłbyś sobą, gdybyś zagrał idealnie, dlatego przy bramce Tela zabrakło krycia.
Marcus Rashford (66′) – 7
Pozytywna zmiana. Podejrzewam, że nie byłem jedynym, który w obawie czekał na to aż Anglik zacznie dreptać po boisku i stosować wzrokowy pressing, ale Rashford pozytywnie zaskoczył zaangażowaniem do ostatniego gwizdka. Szczególnie podobała mi się ostatnia akcja meczu, kiedy do spółki z Asensio zamiast bronić piłki w narożniku, postanowili zrobić akcję, po której niewiele brakowało, a podnieślibyśmy nasze prowadzenie.
Marco Asensio (66′) – 7.5
Korciło mnie, żeby dać mu ósemkę. Pozytywnie mnie zaskoczył. Wniósł bardzo dużo pewności i lekkości do naszej gry. Jeśli tak zamierza prezentować się tydzień w tydzień, zaczynam rozumieć, dlaczego Emery tak się o niego starał. Świetnie wprowadził się do zespołu i bez problemu uczestniczył w grze kombinacyjnej.
Ian Maatsen (81′) – bez oceny
Ocena Unaia Emery’ego – 8.5

Źródło: bbc.com / Getty Images
Uważam, że kluczową rolę w tym spotkaniu odegrał fakt, że… to Tottenham był zmęczony po półfinale Carabao Cup, a nie my. Pierwszy raz od dawna mierzyliśmy się z zespołem, który był bardziej wyeksploatowany (więcej meczów w 2025, mecz w środku tygodnia) od naszych piłkarzy. Czy tak zatem wyglądałaby nasza dyspozycja, gdybyśmy mieli odrobinę szerszy skład albo mniejsze obciążenie meczowe? Bardzo podobała mi się nasza gra, a gdybyśmy byli bardziej precyzyjni pod bramką Kinsky’ego, moglibyśmy Kogutom zaaplikować co najmniej czwórkę.
Wracając do taktyki: cieszę się, że Unai postawił na Malena od pierwszej minuty, dając mu sygnał, że będzie ważnym piłkarzem w pozostającej do rozegrania części sezonu, nawet wobec faktu, że nie załapał się do składu na Ligę Mistrzów. Znakomicie hasały nasze skrzydła i nie był to przypadek: obrońcy Tottenhamu pod wodzą Postecoglou mają tendencję do schodzenia do środkowej części boiska, robiąc tam przewagę liczebną. Wykorzystaliśmy to, wciągając ich w ten rejon boiska i operując agresywnie bocznymi obrońcami oraz skrzydłowymi. Nie bez znaczenia był też fakt, że zarówno Rogers, jak i Malen, potrafili szybko przełamywać szyki obronne Tottenhamu – zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej.
Pomysł z Bogarde i Kamarą na środku obrony się… obronił, podobnie jak zmiany. A transfery Rashforda i Asensio zapowiadają się ekscytująco.
idealna sytuacja w drodze do finału. Boję się tylko że zlekceważymy jakieś Plymouth, jak Bradford w pół finale i na tym skończymy. Oby nie.
Spokojnie, na 100% wylosujemy Newcastle albo któryś z Manchesterów away 😀