Subiektywny Ranking Wyjazdówek

Premier League Publicystyka
Czas potrzebny na przeczytanie: 3 minut(y)
Ilustracją artykułu zajął się wyjątkowo HR Designs | twitter.com/designs_hr

O ile podstawowe koszulki zazwyczaj odpowiadają klubowym barwom i mieszczą się w kanonie jaki zaakceptują kibice, to wersje wyjazdowe często wywołują szok, niedowierzanie, lub choćby zdziwienie. Dlatego zebrałem kilka moim zdaniem najbardziej zapamiętanych z różnych względów rezerwowych trykotów.

8. Macron 2012-2013

Po pięciu latach w 2012 roku skończyła się nasza umowa z NIKE. Nowym partnerem został włoski Macron i od razu zaskoczył wyjazdówkami. Wszak nigdy wcześniej nie graliśmy w seledynowych koszulkach.

Kto rozszyfruje autografy? Ja pierwsz! Nathan Baker 😉
źródło: kolekcja Grzegorza Stańczaka.

Oczobitne koszulki zapamiętamy z przede wszystkim ze zwycięskiego meczu z Liverpoolem, kiedy to Benteke z Weimannem ośmieszali obrońców The Reds na Anfield.

7. Diadora 2001-2002

Diadora w 2001 roku zrobiła nas na szaro. Dosłownie. Nasze wyjazdówki były szare, srebrne, metaliczne, w kolorze krakowskiego smogu, w każdym razie wyjątkowe. Co ciekawe, w bardzo zbliżonym kroju graliśmy rok wcześniej. Tyle, że tamte były biało- czarne. Czyżby przez rok poszarzały? A może najkreatywniejsi z kreatywnych we włoskiej firmie gonieni deadlineami uznali, że zmienią delikatnie kolor i sprawa będzie załatwiona?

Czyżby projektantom Diadory pomylili strój bramkarza z wyjazdówkami?
źródło: Daily Mail

Zapamiętaliśmy je z wyjątkowego meczu z Evertonem, kiedy to Peter Schmeichel strzelił bramkę.

6. Macron 2013-2014

Biało- fioletową szachownicę zaprezentował Macron w 2013 roku. Do tego złote numery. Piłkarze wyglądali jak kasza manna z jagodami polana karmelem.

To był najlepszy mecz Agbonlahora. Prove Me Wrong
źródło: Zimbio

Zapamiętaliśmy tę wariację przede wszystkim z otwarcia sezonu, kiedy to ograliśmy Arsenal 3:1. Najlepszy na boisku był Gabriel Agbonlahor, który wywalczył dwa rzuty karne. Do tego Arsenal kończył w 10, a mimo to wygraliśmy.

5. Kappa 2019-2020

Nie ukrywam, że przyczynkiem do powstania tego artykułu była niedawna promocja w sklepie oficjalnym Aston Villi, gdzie w bardzo przystępnej cenie można było nabyć trzecią koszulkę tego sezonu. Kiedy pojawiły się przecieki, to nikt nie wierzył, że coś takiego może powstać. Ciemno zielony kolor trykotu, do tego czarne rękawy oraz czerwone wstawki. Front opatrzono deseniem złożonym z geometrycznych figur, które mogły by się pojawić jako jedno z zadań na maturach. Nawet herb jest zielono czerwony. Skądś taki zestaw kolorów kojarzę…

Selfie w lustrze zawsze spoko.
źródło: kolekcja redaktora Szymona

Zagraliśmy w tych koszulkach dwukrotnie. Raz przegraliśmy 3:0 z Manchesterem City, a drugi raz wygraliśmy 2:1 z Burnley. To wtedy przełamał się Wesley, a potem też się połamał.

4. Luke 2018-2019

Według mnie najpiękniejsze wyjazdowe stroje w historii Aston Villi. Wspaniały balans fioletu i magenty. Projektanci Luke 1977, czyli lokalnego producenta, którego właściciel jest zdeklarowanym kibicem Aston Villi, trafili idealnie w gusta kibiców.

Po prostu piękne.
Źródło: Kolekcja Redaktora Filipa

W tych przeuroczych trykotach zagraliśmy dwukrotnie. W spotkaniu z Rotterhamem Utd wygraliśmy, mimo że graliśmy w dziesięciu całą drugą połowę. Akcja Grealisha po której strzelił bramkę na 2:1 była po prostu kwintesencją boiskowego polotu i precyzji.

You can hear us singing…

3. Macron 2015-2016

Niestety pewne koszulki zapamiętamy na zawsze z przykrych względów. Tak jak Brazylia po upokorzeniu z Maracany 1954 przestała grać na biało, tak ja zgłaszam wniosek formalny żeby nigdy więcej nie wrócić do żółto-czarnych trykotów, w których piłkarze wyglądali jak Wielki Ptak z ulicy Sezamkowej.

Rudy: Nie martw się Micah, raz się przegrywa, a raz się przegrywa
źródło: Football365

Mimo, że na otwarcie sezonu w tych koszulkach pokonaliśmy Bournemouth to kojarzą się jednoznacznie z obrywaniem od wszystkich pozostałych rywali. Kozłem ofiarnym, rzecz jasna, był kapitan, dlatego te trykoty należą do parafii pod wezwaniem Micah Richardsa.

2. Le Coq 1981-1982

Pisząc o wyjazdowych koszulkach nie można pominąć tych w których The Villans osiągnęli największy sukces w historii. W finale Pucharu Europy 1982 w Rotterdamie wystąpili w roli gości. Gospodarzami oficjalnie był Bayern, które zagrał w swoich zwyczajowych czerwonych strojach. Zatem my nie mogliśmy zagrać w naszych podstawowych kompletach, więc zagraliśmy na biało. Francuska firma Le Coq postawiła na białe trykoty z bordowymi pojedynczymi paskami.

Śnieżno białe koszulki z bordowymi wstawkami. Prostota piękna.
Źródło: Avfc.co.uk

Dla Le Coq Sportif lata 80 były złotym wiekiem. Oprócz naszego triumfu w Pucharze Europy, również Włochy 82′ i Argentyna 86′ zdobywały Mistrzostwo Świata w koszulkach francuskiej firmy. Zatem bramki Poalo Rossiego, Diego Maradony oraz Petera Withe’a strzelone zostały w koszulkach sygnowanych galijskim kogutem.

1. ASICS 1993-1995

Wreszcie créme de la créme historii koszulek nie tylko Villi, ale całej Anglii. Ba nawet całej Europy. Trykoty produkcji japońskiej firmy, często trafiają do wszelakich rankingów w stylu: najbrzydsze koszulki piłkarskie. Rywalizują o pierwszeństwo z amerykańskimi trykotami Mistrzostw Świata ’94.

Dwight Yorke w zielono- czarno-czerwonych barwach Aston Villi
źródło: Trinidad&Tobago Football History

Tak to właśnie na tych kolorach wzorowany jest tegoroczny trzeci komplet strojów Kappy. Zielono czarne pasy rozdzielone czerwonymi nitkami. Absolutna rewolucja, wszak wcześniej na wyjazdach graliśmy, albo na biało albo na błękitno, a czasem na żółto. Tymczasem zupełnie niepasujące do siebie barwy gryzące się z barwami herbu. Mimo to widocznie komuś się spodobały, bo graliśmy w nich przez całe dwa sezonu

A jakie są wasze wspomnienia z wyjazdówkami?

3 razy skomentowano “Subiektywny Ranking Wyjazdówek

  1. “Kasza manna z jagodami polana karmelem” wygląda cudownie! Mój top, razem z trzecim kitem z zeszłego sezonu, który na szczęście posiadam, i czarnymi UnderArmour z sezonu 2017/18. Żółte też są piękne, gdyby usunąć skojarzenia. Może jednak warto dać im jeszcze szansę? 😉

Dodaj komentarz