Nothing Gained Forest | Oceny pomeczowe | Aston Villa 1:2 Nottingham Forest

Aktualności Mecze Premier League
Czas potrzebny na przeczytanie: 4 minut(y)

Szymon wykrakał – oficjalnie mamy za sobą gorszy start ligowy niż w poprzednim sezonie. Po czterech pierwszych meczach na nasze konto trafił bowiem tylko jeden punkt, a wczoraj wypuściliśmy z rąk (nóg?) dogodną szansę, aby dorobek punktowy poprawić. Zapraszam na oceny za spotkanie z Nottingham Forest na Villa Park.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji.

Zion Suzuki – 6

Kilka razy musiał się wykazać już w pierwszej połowie i generalnie nie wyglądał na człowieka, który zaraz podaruje Forest bramkę. Eksperci twierdzą, że przy uderzeniu Delapa z dystansu był bez szans. Moim zdaniem mógł zareagować szybciej, bo jego interwencja wyglądała trochę jak slow motion. W końcówce zaliczył jeszcze parę ważnych interwencji, ale przy golu Jesusa nie miał już nic do powiedzenia.

Aaron Wan-Bissaka – 5

Zastępował na prawej stronie kontuzjowanego Matty’ego Casha i momentami wyglądało to całkiem przyzwoicie, choć nie obyło się bez wpadek. Przy pierwszej groźnej akcji Forest złamał linię spalonego i dał Gibbsowi-White’owi za dużo miejsca. W końcówce kilka razy porządnie czyścił rywali, ale ostatecznie nie zdołał zapobiec drugiej bramce.

Victor Lindelof – 5.5

Już w dziewiątej minucie miał idealną okazję, żeby wpisać się na listę strzelców. Po rykoszecie znalazł się w świetnej sytuacji, ale z bliska przegrał pojedynek z Selsem. Szkoda, bo taka okazja w meczu z Forest może się już nie powtórzyć. W defensywie bez większych fajerwerków.

Pau Torres – bez oceny

Zszedł z powodu urazu jeszcze w pierwszej połowie. Kolejny cios w i tak mocno przetrzebioną kontuzjami kadrę. Za krótko na ocenę.

Ian Maatsen – 5

Miał sporo problemów z Danielem Muñozem i ustawieniem Forest, które skutecznie spychało go do defensywy. Villa długo nie potrafiła wykorzystać jego umiejetności wyżej. Pod koniec sam doznał urazu, a ponieważ Emery wykorzystał już wszystkie zmiany, kończyliśmy mecz w dziesiątkę. Wymarzony scenariusz? Zdecydowanie nie.

Boubacar Kamara – 4,5

Niestety, Boubacar tym razem dołożył swoją cegiełkę do problemów Villi. Niepotrzebna strata piłki przed polem karnym otworzyła Delapowi autostradę do bramki. Kamara wciąż nie przypomina zawodnika, którego oglądaliśmy przed kontuzją. Wiadomo, że potrzebuje czasu, ale kilka takich strat po prostu nie może się przydarzać. Dokładam pół oceny w górę za to, że wybronił nam akcję, kiedy Forest ruszyło z kontrą 3 na 1.

Źródło: avfc.co.uk

John McGinn – 6

Jak zwykle walczył o każdy centymetr boiska. W pierwszej połowie wywalczył kilka rzutów rożnych i dobrze wykorzystywał swoje walory fizyczne przy utrzymywaniu piłki przy linii. Najważniejsze jednak, że posłał świetną piłkę w pole karne, po której Alysson doprowadził do wyrównania.

Ross Barkley – 5,5

Wrócił do środka pola, zastępując zawieszonego Joao Gomesa, i wyglądał całkiem solidnie. W 32. minucie próbował zaskoczyć Selsa strzałem z dystansu, ale bramkarz Forest dobrze interweniował. Nie był to występ wybitny, ale przynajmniej nie dokładał kolejnych problemów do naszego już wystarczająco skomplikowanego sobotniego popołudnia.

George Hemmings – 5

Piąty kolejny występ w podstawowym składzie, tym razem przeciwko swojemu byłemu klubowi. Niestety, sentymentalny powrót nie zakończył się dla niego najlepiej. W pierwszej połowie niewiele mu wychodziło i po przerwie Emery postanowił już nie czekać na cud, zastępując Hemmingsa Alyssonem.

Źródło: avfc.co.uk

Emi Buedia – 5

Przed tygodniem pisałem, że powinniśmy po nim więcej oczekiwać. Podbijam. Bywały momenty dobre, ale zdecydowanie za dużo było tych, w których rozglądałem się, poszukując Emiego na boisku?. Na początku spotkania po jego dośrodkowaniu Villa stworzyła pierwszą naprawdę dobrą okazję, której Lindelof nie wykorzystał. Później jednak Argentyńczyk zniknął z radaru.

Nicolas Jackson – 5

Źródło: avfc.co.uk

Po pierwszym golu dla Villi przeciwko Brugge ponownie dostał szansę od pierwszej minuty. W 27. minucie pokazał, dlaczego Emery na niego stawia — świetnie przyjął piłkę, wykorzystał siłę fizyczną i poradził sobie z Murillo, wchodząc w pole karne. Niestety, na tym właściwie kończą się jego pochwały. Emery zaskoczył, zmieniając napastnika po przerwie, czekamy na informację o powodzie tej decyzji.


Rezerwowi:

Tyrone Mings (od 25′) – 5,5

Po wejściu za kontuzjowanego Torresa dobrze radził sobie z Delapem i całkiem skutecznie zarządzał przestrzenią za linią obrony. W 60. minucie zaliczył bardzo dobry blok po strzale Ndoye. Solidnie, ale bez efektu, którego potrzebowaliśmy.

Alysson (od 46′) – 6,5 ⭐

Najlepszy zawodnik Villi po wejściu z ławki i właściwie trudno mieć do niego jakiekolwiek pretensje. Wywalczył faul po przepychance z Murillo, a chwilę później świetnie odnalazł się w polu karnym i strzałem głową doprowadził do wyrównania. Później mądrze trzymał się bliżej linii, robiąc miejsce Manzambiemu. Pierwszy raz w tym sezonie ktoś wszedł na boisko i zrobił różnicę.

Tammy Abraham (od 46′) – 4

Lepszej szansy nie dostanie. Miał całe 45 minut, żeby pokazać, że zasługuje na więcej czasu boiskowego. Niestety, praktycznie nie było go widać. Nie potrafił wywrzeć presji na obrońcach Forest i nie dał zespołowi tego, czego potrzebował od napastnika. Bardzo rozczarowująca zmiana.

Ibrahim Mbaye (od 64′) – 6

Wszedł na lewą stronę, choć naturalnie znacznie lepiej czuje się po prawej. Mimo tego potrafił zrobić trochę zamieszania. W 73. minucie oddał strzał, po którym Villa dostała rzut rożny. Przewiduję, że będziemy mieli z niego pociechę, ale przewidywałem też, że Garnacho strzeli 5 bramek i asystuje 5 razy, więc lepiej mnie nie słuchajcie.

Johan Manzambi (od 64′) – 5

Pierwszy występ od czasu kontuzji odniesionej jeszcze w lipcu podczas zgrupowania reprezentacji Szwajcarii. Widać było, że chce brać piłkę na siebie i uczestniczyć w grze, ale momentami brakowało jeszcze zrozumienia z kolegami. Nic dziwnego po takiej przerwie. Potrzebuje minut.

Ocena Unaia Emery’ego – 5,5

Villa znów pokazała charakter, ale po co sobie tak komplikować życie? Po stracie bramki udało się wyrównać, a po trafieniu Alyssona mieliśmy nawet moment, w którym można było uwierzyć w odwrócenie losów spotkania. Niestety, końcówka ponownie należała do przeciwników. Do tego: kontuzje, gra w dziesiątkę i gol Jesusa w 88. minucie, czyli zestaw, którego żaden kibic Villi nie zamawiał.

W komentarzach na Facebooku zarzuciliście po meczu, że Unai nie miał planu B. Nie zgodzę się z tą opinią. Plan B był, tylko nie zadziałał.

Nasze ligowe męczarnie trwają. Następne spotkanie – Carabao Cup z Coventry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *