Nie to, co tygryski lubią najbardziej | Oceny pomeczowe | Hull 0:0 Aston Villa

Aktualności Mecze Premier League
Czas potrzebny na przeczytanie: 4 minut(y)

Bez bramek, bez fajerwerków, ale też bez konieczności biegania po Bodymoor Heath w poszukiwaniu gaśnicy po kolejnej porażce The Villans. Aston Villa zremisowała z Hull City 0:0, a spotkanie momentami przypominało mecz, w którym ktoś zapomniał powiedzieć zawodnikom, że za gole dostaje się punkty. Były jednak momenty dobre, były niewykorzystane okazje i była też tradycyjna porcja „jak on tego nie strzelił?”. Czas więc sprawdzić, kto zasłużył na pochwałę, a kto powinien po meczu udać się do ośrodka treningowego i usiąść w pokoju „szukamy formy”.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji

Zion Suzuki – 7⭐

Drugi występ Japończyka w podstawowym składzie Villi i po raz kolejny trudno mieć do niego większe pretensje. Suzuki na początku spotkania poradził sobie z niskim dośrodkowaniem, a przy rzucie rożnym w 30. minucie pokazał, że potrafi wyjść w powietrze i zażegnać niebezpieczeństwo prostymi środkami.

Później dołożył dwie rutynowe interwencje oraz kilka interwencji na raty, ale prawdziwy smaczek pojawił się przy jego długim podaniu do Hemmingsa. Piłka została zagrana tak dobrze, że w głowie już dodałem mu łatkę “rozgrywający”.

Matty Cash (do 78′) – 6.5

Cash dostał na prawej stronie Ryana Gilesa i najwyraźniej uznał, że dzisiaj nie będzie żadnych uprzejmości. W pojedynkach jeden na jeden grał ostro, radził sobie z rywalem bardzo dobrze, a dodatkowo regularnie współpracował z McGinnem. Czasami właśnie tego od prawego obrońcy oczekujemy. Żeby po prostu zrobił swoje i nie zmuszał nas do szukania tabletek na ciśnienie.

Victor Lindelof – 6.5

Źródło: avfc.co.uk

Szwed skutecznie pilnował McBurniego i razem z Mingsem całkiem dobrze zabezpieczał środek defensywy. Dużo wybić z pola karnego, sporo pracy w powietrzu i niewiele powodów do narzekania.

Nie był to występ, który będziemy wspominać wnukom przy kominku, ale Lindelöf zrobił to, co do niego należało.

Tyrone Mings – 6

Jedyna zmiana w wyjściowym składzie względem poprzedniego meczu to powrót Mingsa do jedenastki. Tyrone był szczególnie pewny przy stałych fragmentach gry, gdzie zachowywał się jak człowiek, który właśnie dostał instrukcję: „nie pozwólcie im strzelić głową”. Instrukcję wykonał.

Zdarzało mu się za to zagalopować z piłką, wdać w drybling albo szukać strzału z nieprzygotowanej pozycji – czyli pełen zakres tego, do czego Mings zdążył nas przez te wszystkie lata przyzwyczaić.

Ian Maatsen – 5.5

Występ Maatsena podzieliłbym na dwie kategorie: ofensywa i defensywa. W pierwszej dawał od siebie całkiem sporo i aż szkoda, że nie udało się którejś z wypracowanych przez Holendra sytuacji zamienić na gola. W defensywie wydawał się jednak niezbyt pewny, co martwi, ponieważ punktem odniesienia jest zespół, który w ubiegłym sezonie występował w Championship.

Boubacar Kamara – 6

Kamara robił swoje w środku pola. Zbierał to, co spadało ze stołu, zabezpieczał tyły i pomagał Villans kontrolować sporą część spotkania.

John McGinn – 6

McGinn dobrze współpracował z Cashem i często brał udział w kombinacyjnej grze na prawej stronie. Ładnie przepuścił dośrodkowanie Casha, po którym do strzału doszedł Barkley. I pewnie oceniłbym jego występ wyżej, gdyby nie 49. minuta. Kapitan dostał doskonałą okazję, ale zamiast zrobić to, co każdy kibic zrobiłby na jego miejscu — czyli kopnąć piłkę najmocniej jak się da w kierunku bramki — postanowił przelobować Tzolakisa. Piękny pomysł. Szkoda tylko, że nikt nie poinformował bramki, że powinna się przesunąć.

Ross Barkley – 5

Źródło: avfc.co.uk

Barkley ponownie tworzył duet środka pola z Boubą Kamarą i momentami wyglądało to całkiem przyzwoicie. Niestety momentami wyglądało to z kolei znacznie gorzej, a ja drapałem się po głowie i zastanawiałem, jak piłkarz, który potrafi grać tak dobrze, potrafi w tym samym meczu zagrywać tak źle.

George Hemmings – 6,5

To właśnie Hemmings oddał pierwszy celny strzał Villi w tym sezonie — w 14. minucie. I już za sam fakt, że ktoś w końcu postanowił sprawdzić, czy bramkarz Hull rzeczywiście stoi między słupkami, należy mu się plus. Mógł również mieć na koncie asystę, kiedy wyłożył piłkę Buendii w polu karnym. Argentyńczyk zrobił jednak wszystko, żeby z tej sytuacji gola nie było. Hemmings był aktywny, szukał gry i dawał coś od siebie. Nie był to występ wybitny, ale na tle ofensywnej niemocy Villi zdecydowanie nie musiał się wstydzić.

Emi Buedia – 5

Źródło: avfc.co.uk

Buendia dobrze schodził między linie, szukał miejsca i próbował łączyć pomoc z atakiem. W drugiej połowie dostał piłkę od Hemmingsa na nogę piłkę meczową, po jego strzale futbolówka poleciała jednak nad poprzeczką. Tak wysoko, że obawiałem się, czy przypadkiem nie zestrzeli satelity transmisyjnego. Szkoda, bo Argentyńczyk miał momenty dobrej gry i potrafił znaleźć przestrzeń – gorzej z efektywnym jej wykorzystaniem. Więcej powinniśmy od niego oczekiwać.

Nicolas Jackson (do 71′) – 5

Jackson po raz kolejny rozpoczął spotkanie jako podstawowy napastnik Villi. Już w trzeciej minucie dostał świetne dośrodkowanie od Maatsena, ale głową posłał piłkę obok bramki. Później długo czekał na kolejną okazję, bo Hull skutecznie ograniczało mu dostęp do piłki w najbardziej niebezpiecznych strefach. Na zgranie z kolegami potrzeba czasu, ale celowanie w światło bramki powinno znajdować się w wachlarzu umiejętności napastnika za 65 milionów.


Rezerwowi:

Alejandro Garnacho (od 77′) – bez oceny

Wszedł w 77. minucie. Za mało czasu, żeby zrobić coś więcej niż sprawdzić, czy murawa nadal jest zielona. Szymon, skontaktuj się ze mną w sprawie tego zakładu.

Matteo Ruggeri (od 77′) – bez oceny

Włoch w krótkim występie pokazał się raczej z dobrej strony.

Alysson (od 77′) – bez oceny

Miał ładne buty.

Tammy Abraham (od 85′) – bez oceny

Aaron Wan-Bissaka (od 85′) – bez oceny

Ostatnia zmiana, również 85. minuta. Zdążył pojawić się na boisku, ale nie zdążył jeszcze zdążyć.

Ocena Unaia Emery’ego – 5,5

Byliśmy bezzębni w starciu z beniaminkiem. Od zespołu występującego w Lidze Mistrzów powinno wymagać się więcej. Wszystko wskazuje na to, że podstawowym planem jest dokuśtykać do przerwy na kadrę. Jeśli jednak chcemy w tym sezonie zrobić coś więcej niż tylko kolekcjonować remisy jak magnesy z wakacji, trzeba będzie w końcu zacząć trafiać do tej dużej siatki ustawionej na końcu boiska.

A co wy myślicie o meczu, w którym zdobyliśmy pierwszy punkt sezonu 2026/27?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *