Mam olbrzymią przyjemność zabrzmieć w róg i ogłosić, że jedziemy do Konstantynopola (zwanego ostatnio Stambułem) na finał Pucharu Ligi Europy. Pokonaliśmy 4:0 Forest!

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji
Emi Martinez – 7.5
źródło avfc.co.uk via X
Miał, o dziwo, spokojny wieczór na Villa Park. Jedna świetna obrona w stylu finału Mistrzostw Świata 2022, kiedy zatrzymał Chrisa Wooda.
Matty Cash – 7
Z każdą minutą wyglądał coraz lepiej. Początkowo miał lekkie problemy, ale później już dominował naszą prawą flankę.
Ezri Konsa – 7.5
Rzetelny od początku. Niewidoczny przez większość spotkania, ale kilka odbiorów zanotował. Do końca zachował czujność i w dodatkowym casie gry zablokował strzał Forest.
Pau Torres (do 90′) – 8
Poprzednio napisałem, że brakuje mi jego długich piłek. Dziś się pojawiły i wreszcie potrafiliśmy konstruować szybkie i groźne kontrataki. Do tego kilkukrotnie wychodził spod presingu w swoim odważnym stylu. Wreszcie po faulu na nim podyktowano rzut karny.
Viktor Lindelof (do 74′) – 7.5
Pan niespodzianka. Nikt się nie spodziewał gry na trzech środkowych obrońców, ani nikt się nie spodziewał Lindelofa w pierwszym składzie. W pierwszej połowie grał bardzo odpowiedzialnie, a w drugiej grał pięterko wyżej jako defensywny pomocnik i wywiązywał się ze swoich zadań wyśmienicie.
Lucas Digne – 5
Zaczął bardzo źle, wręcz fatalnie gdy Omari Hutchinson wyprzedził go o kilka metrów i oddał najgroźniejszy strzał w pierwszej połowie. Potem było lepiej, choć wciąż momentami popełniał błędy, ale jego współpraca z Buendią była co najmniej poprawna. W drugiej połowie Forest w ofensywie właściwie nie istniało, więc Luca nie miał wiele pracy.
Youri Tielemans – 7.5
Mózg naszej pomocy zagrał bardzo dobrze. Szczególnie zaimponował w pierwszej połowie, gdy z piłką przebiegł z 50 metrów mijając przy tym przeciwników jak slalomowe tyczki.
John McGinn (do 90′)– 9.5
Co ciekawe nie był najbardziej walecznym naszym zawodnikiem (Buendia rządził). Dogrywał natomiast świetne piłki. Raz dograł w z prawej nogi, co o mały włos zakończyło by się bramką na 1:0. W drugiej połowie był wszędzie. Komentatorzy porównali go do Michael Essiena. Nie docenili McGinna, który później zdobył dwi bramki strzelając, raz w lewy a raz w prawy róg bramki Forest.
Emi Buendia (do 86′)– 10✪
Najlepszy transfer w tym sezonie. Był wszędzie. Raz wybijał piłkę z naszego pola karnego głową. Innym razem wywalczył żółtą kratkę dla przeciwników. Później groźnie strzelał w bramkę. Jego kolejny strzał zablokował mur. Aż wreszcie zrobił akcję marzeń, wbijając w ziemię dwóch obrońców Forest i dogrywając do Ollego Watkinsa.
W drugiej połowie sam sobie asystował. Jak? Najpierw podał do Pau Torresa, który był faulowany, a po chwili wykorzystał rzut karny.
W związku z powyższym przepraszam Emiliano Buendię i wszystkich, że z niego śmieszkowałem w sezonach 22/23, 23/24, 24/25.
Morgan Rogers (do 90′) – 6.5
UWAGA! Mocna teza. Najgorszy nasz zawodnik w pierwszej połowie. Właściwie ciało obce. Spowalniał akcje, bądź nawet tracił piłkę. W drugiej grał lepiej, choć nie ustrzegł się błędów i jest daleki do szczytu formy. Niemniej jednak asystę zaliczył, więc wszystko się zgadza.
Ollie Watkins – 9
Wrócił wielki Olliver Watkins. Miałem obawy gdy dostał w głowę po strzale (swoją drogą czy ktoś mi wytłumaczy, dlaczego nie było karnego?), ale na szczęście wrócił jeszcze mocniejszy. Niedługo potem wykorzystał genialną akcję Buendii. Później, znów miał okazję na 2:0, ale niestety bramkarz wybronił jego strzał robinsonadą. W drugiej połowie pojawiał się a to jako wsparcie dla Mattiego Casha, a to pod bramką Tricky Trees. Zakończył mecz z asystą do McGinna.
Rezerwowi:
Lamare Bogarde (od 74′) – 6
O dziwo nic nie zepsuł, a nawet pomógł przy akcji an 3:0.
Jadon Sancho (od 86′) – bez oceny
Douglas Luiz (od 90′) – bez oceny
Tyrone Mings (od 90′) – bez oceny
Leon Bailey (od 90′) – bez oceny
Fajnie, że przywitał się z boiskiem. Zasłużył.
Ocena Unaia Emery’ego – 10

Mr Europa League is back! Wszystko wyszło lepiej niż sobie Unai wymarzył. Były spięcia, ale od wyniku 2:0 już wszystko szło po jego myśli. Gramy w finale europejskich rozgrywek po raz pierwszy od 1982 roku.