Kompromitacja | Aston Villa 0:4 Spurs | Oceny pomeczowe

Mecze Premier League
Czas potrzebny na przeczytanie: 2 minut(y)

Zadzwonił do mnie Redaktejro i oznajmił: piszesz Ocenejro. Dlaczego ustawienie zmienił Emejro? Paparazzi filmują faul Kapitanejra, na Villa Park fatalna atmosfejra. Jak można było przegrać cztery zejro?

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji, można się z nią nie zgadzać, a polemika w komentarzach będzie mile widziana.


Materiał inspiracyjny.

Emi Martinez 6

Nie można mieć do Martineza pretensji.

Matty Cash 5

W pierwszej połowie dawał coś ekstra i fajnie zazębiały się jego akcje z Baileyem. Mógł strzelić bramkę, ale spanikował.

Ezri Konsa 3

Pierwsza połowa na 7. Druga na 1. Co daje 3,5, ale zaokrąglamy w dół, bo jego zabawa przy bramce na 2:0 zamknęła nam jakiekolwiek szanse. Wcześniej nie przypilnował Maddisona przy pierwszym golu Spurs.

Clement Lenglet 5

Udało mu się nie być najgorszym na boisku.

Pau Torres – 5

Czuć ból w ich oczach
źródło: avfc.co.uk

Przy żadnej z czterech straconych bramek nie zrobił nic by przerwać akcje.

Lucas Digne 4

Jego wysokie wyjście i próba odebrania piłki Kulusevskiemu zakończyła się totalną klapą i wolną przestrzenią na lewej flance, którą wykorzystał Pape Saar dośrodkowując dokładnie do Maddisona na 1:0.

Douglas Luiz – 5

Douglas przy piłce.
Źródło: avfc.co.uk

Nie kojarzę choćby jednej akcji w której brał udział, choć przy piłce był najczęściej z naszych (4%).

John McGinn 3

Jego obrotóki z piłką zaczynają przypominać Stiljana Petrova. Bułgarowi strasznie się spodobało w pewnym momencie robienie kółeczek z piłką, z których zupełnie nic nie wynikało. Podobnie ostatnio jest z McGinnem, którem wyjątkowo ciężko odebrać piłkę, ale jednocześnie niewiele z tego wynika.

Gwoździem do trumny wczoraj była jego zawziętość, tak wiele razy przez nas chwalona, zirytowany Szkot w momencie, w którym wszystko poszło źle, zamiast tchnąć w drużynę nową nadzieję, wybrał najgorzej jak mógł. Swoje frustracje przelał w idiotyczny faul na Udogim. Każdy grający na orliku zna takiego dzbana, który jak idzie dobrze, to jest do rany przyłóż, ale jak nie idzie to zaczyna odp*****lać głupoty. Niestety tytuł dzbana meczu zdobywa kapitanejro.

Yuri Tielemans – 65

Yuri grał nieźle. Nie jest jego winą bramka na 2:0, bo dostał beznadziejną piłkę od Konsy. Natomiast za rzadko bywał przy piłce, bo jedynie przez 1% meczu.

Leon Bailey 5

Mógł zrobić więcej.

Ollie Watkins – 2

Watkins w meczu ze Spurs
źródło: wikipedia

Działo Ciężki Gustaw (największe działo w historii) potrzebowało ok. 6 tygodni by oddać pierwszy strzał. Trzeba było je przetransportować, osadzić, rozłożyć na dwóch równoległy torach kolejowych, nastawić, wykalibrować i wystrzelić. Watkins był dzisiaj właśnie takim ociężałym Gustawem. Doszedł do trzech okazji, gdy wystarczyło w pełnym biegu oddać strzał, Ollie za każdym razem zwalniał na tyle, że dopadali go przeciwnicy.


Rezerwowi:

Nicolo Zaniolo (58′) – 5

Było widać determinację u Zaniolo. Wreszcie
źródło: avfc.co.uk

Wreszcie wszedł i dał coś od siebie. Miał nawet okazję na zdobycie bramki. Niestety fatalnie się zachował przy bramce na 3:0.

Alex Moreno (58′) 4

Współudział z Zaniolo przy bramce na 3:0.

Moussa Diaby (58′) – 4

Kolejny kiepski występ.

Tim Iroegbunam (69′) – b/o

Nic nie wniósł.


Ocena Unaia Emery’ego – 5

Błędy indywidualne zadecydowały o naszej porażce. Nie winię za bardzo trenera, bo jak się zaczęło psuć to od razu zareagował wpuszczając trzech zmienników. Pytanie jakie wyciągnie wnioski, bo rewanż z Ajaxem już w czwartek.

Czy podniesiemy się po kompromitacji?

2 razy skomentowano “Kompromitacja | Aston Villa 0:4 Spurs | Oceny pomeczowe

  1. Mecz jeszcze nie przekreślił naszych szans, ale po raz kolejny pokazał, że główny problem tkwi w mentalu. Ta drużyna jeszcze nie dorosła do walki o czołowe lokaty. Brakuje ludzi, którzy potrafią grać w kryzysie. Przed meczem pisałem, że o obliczu meczu zdecyduje pomoc. Janek jakiś taki wycofany był, a potem mu przegrzały się styki. Tielemansa ani tyle nie było w meczu. Gdzieś tam się błąkał bez celu. Najmniej pretensji o dziwo do profesora Luiza. Nawet ze dwa razy powalczył w defensywie. Niestety do przodu pamiętam tylko jak drobił drobił, żeby wreszcie podać do Watkinsa, który był juz na spalony. Inna sprawa, że Ollie potem też zawalił. Drugi raz Luiz za mocno podał do Casha, który wychodził na czysto z bramkarzem Spurs. Do wybaczenia. Zdarza się.

    Poza tym irytujący są nasi piłkarze, którzy zamiast grać to wywalają się od byle podmuchu albo machaja łapami, że spalony zamiast gonić za rywalem. Za dużo miękkiej gry, za dużo gwiazdorzenia, a za mało brania gry na siebie i pokazywania się do gry. Dlaczego wyprowadzanie piłki wyglada tak słabo (pyk do boku i laga) bo pomoc pochowana.

    1. Jest problem z mentalnoscią zawodników, to prawda. Ale też jest problem w kontuzjach. Przywyczailiśmy się już do tego że nie ma Buendii i Mingsa ale przecież i obrona i pomoc, tylko w ataku stalowy (tfu tfu) Ollie Watkins. Bo nawet Duran się nam przecież popsuł ;-)))

      Trzeba koniecznie wrócić do mentalności pt. “one game at a time” bo wydaje się, że i nasi piłkarze i pan trener wybiegają już myślami nieco zadaleko. Z Ajaxem się samo nie wygrało i z Tottenhamem tym bardziej.
      Będzie brakowało Jaśka, ale za to Emery ma okazję pokazać, czy ma jakiś pomysł na naszą pomoc bez Szkota. Ciekawe… ;-))

Dodaj komentarz