Staram się być dobrym człowiekiem, więc nie wiem, czym zasłużyłem sobie na tak okropny do oglądania (i oceniania) mecz. Zapraszam na oceny.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji, można się z nią nie zgadzać, a polemika w komentarzach będzie mile widziana.
Emi Martinez – 7,5 ✪
Gdyby nie on, w 30. minucie byłoby 2:1 dla Brugge. Właśnie za to dostał odznakę. I dlatego, że w sumie nie było, komu innemu jej dać.
Ezri Konsa – 6
Momentami zapominałem, że jest na boisku. W drugiej połowie zszedł z prawej na środek obrony. I w zasadzie tyle można powiedzieć o jego występie.
Axel Disasi (do 64′) – 6,5
Kiepsko zachował się przy bramce dla Brugge, ale wyciągnął wnioski i przy kolejnej groźnej sytuacji wybronił bardzo dobrze. Poza tym przeciętnie, tzn. bez większych błędów w obronie, a w rozegraniu jakoś wymiernie też nie pomógł.
Tyrone Mings – 7
Najpewniejszy punkt obrony, zorientowany w poczynaniach przeciwnika, dobrze skomunikowany z Martinezem. W pewnym momencie wziął nawet na siebie wejście z piłką na połowę rywala. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, ale po zastoju ktoś w końcu spróbował. Liczba zagrań ręką w polu karnym spadła o 100% w porównaniu z pierwszym meczem z Club Brugge.
Lucas Digne – 5,5
Nieco nerwowy, trochę niedokładny, ale ewidentnie miał pretensje do kolegów z ataku, że nie stwarzali mu możliwości do odpowiedniego rozegrania. Dawał się też łatwo ogrywać.

John McGinn (do 64′) – 7
Tryb wojownika w McGinnie był odpalony, nieźle asekurował w defensywie, zdarzyło mu się też posłać kilka dobrych piłek do przodu.
Youri Tielemans – 5
Momentami chyba był głową gdzie indziej. Może już w Londynie na meczu z Brentford? Oby. Przeciętny występ bez fajerwerków, trochę zagrany na chodzonego, do tego miał problemy z asekuracją kolegów w defensywie.
Leon Bailey (do 64′) – 6,5
Ocena w górę za zdobytą bramkę. Poza tym trochę za bardzo chciał, a za mało dawał. Koniec końców poza strzeleniem bramki nie zrobił różnicy.
Morgan Rogers – 6,5
Niesamowicie waleczny, z wielką determinacją tłukł się o każdą piłkę. Niestety niedokładny w podaniach. Chwilami kompletnie bezradny. Druga połowa przyniosła trochę więcej sensownych wejść Rogersa, czego owocem była bramka na 1:2.
Marcus Rashford (do 64′) – 5,5
Bardzo zaangażowany, odważny w pojedynkach 1 na 1, ale miałem wrażenie, że czasem podejmował decyzje o jedno tempo za późno. Przez większość pierwszej połowy nakręcony, potem w obliczu przyblokowania gry przez Brugge trochę jakby przygasł. A później całkiem zniknął. Najsłabszy mecz Rashforda jak dotąd.
Ollie Watkins (do 90′) – 5
W pierwszej połowie chyba wolał nie być przy piłce. A to podał koślawo, a to w ogóle nie ogarnął, że piłka leci do niego z jego drugiej strony… W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej, dobrze się zastawiał, ale wciąż wpływ Watkinsa na grę był tak nikły, że nawet obrońca Brugge postanowił wziąć w swoje ręce (nogi) strzelanie bramek dla Villi.
Rezerwowi:
Matty Cash (od ’64) – 6
Ledwo wszedł i zaraz zmarnował okazję posyłając piłkę w kosmos, a chwilę później nie przyblokował dośrodkowania, po którym o mało nie straciliśmy bramki. Brawa za sprytne wywalczenie karnego.
Jacob Ramsey (od ’64) – 6
Niewątpliwie był jednym z zawodników w tym meczu.
Marco Asensio (od ’64) – 6,5
Pracował w bocznym sektorze, starał się rozgrywać z pomysłem. Strzelił bramkę z rzutu karnego.
Boubacar Kamara (od ’64) – 7
Ożywił nieco grę, szukając podań do przodu i szybkiego wyjścia z własnej połowy. To jego świetne podanie pozwoliło Rogersowi zaliczyć “asystę”.
Lamar Bogarde (od ’90) – b/o
Ocena Unaia Emery’ego – 7

W fazie defensywnej 1-4-4-2 z przejściami do 1-4-3-3 i agresywnym pressingiem w bocznych sektorach, w ataku 1-4-2-3-1 – z takim pomysłem Emery’ego wyszła na ten mecz Aston Villa. Szybko zdobyta bramka mogła doprowadzić do wniosku, że to doskonały wybór, ale potem przyszło wyrównanie, a reszta pierwszej połowy wyglądała bezbarwnie i wydawało się, że piłkarze z Brugge zablokowali naszych. W drugiej obraz gry bardzo się nie zmienił, choć wprowadzenie Kamary zdało się wprowadzić trochę żwawości i ciągu do przodu. Niemniej, wyglądało to wszystko topornie i mieliśmy ogromne szczęście, że rywal podarował nam dwa prezenty.