Przegrywaliśmy w trzech kolejnych meczach Premier League, tracąc dziewięć bramek, strzelając dwie. Pokonali nas Wolves, Chelsea i Manchester United. Nie ma co udawać, na końcówce sezonu jesteśmy dziadami. Dziadami zmęczonymi, bez polotu i pomysłu na grę. Czy Liga Europy jest w tym sezonie naszym przeznaczeniem i jedyną prawdopodobną drogą do Ligi Mistrzów w przyszłym roku?

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji
Emi Martinez – 5.5
Przez sporą część meczu bezrobotny. A kiedy piłkarze – do spółki obrońcy Aston Villi i napastnicy Manchesteru United – postanowili sprawdzić, w jakiej jest dyspozycji, okazało się, że na Od Trafford nie była szczytowa. Przynajmniej tym razem bez czerwonej kartki.
Lamare Bogarde – 5
Ponownie w podstawowym składzie na prawej flance – z uwagi na nieobecność Matiego Casha. Dostał trudne zadanie pilnowania Cunhy, ale wywiązywał się z niego nieźle… Przez połowę spotkania. Kiedy Red Devils podkręcili tempo, od razu zaczął wyglądać nieporadnie.
Ezri Konsa – 4.5
Podobnie jak Bogarde – było dobrze, dopóki się nie zes…zes… no, wiecie. Konsa miał dobry początek spotkania, wyglądał spokojnie i pewnie, ale zaliczył babola przy drugiej bramce – jakby zabrakło koncentracji i woli walki.
Tyrone Mings – 5
Mam wrażenie, że Mings nie wykorzystuje szans, które daje mu Unai. Po długiej absencji oraz utracie miejsca na rzecz Pau Torresa, Anglik niespodziewanie pojawia się na boisku częściej niż Hiszpan. Warunki fizyczne oraz zdolności przywódcze bezapelacyjnie są argumentem przemawiającym na jego korzyść, niestety statystyki (7 straconych bramek w dwóch meczach!), zaskakująco, wskazują na Torresa do końca sezonu. Wracając do starcia na Old Trafford – w pierwszej połowie Mings był moim zdaniem doskonały, całkowicie wyłączył Mbuemo z gry, dominował fizycznie i nie podejmował ryzyka. A w drugiej – podobnie jak reszta defensywy, zagrał na pół gwizdka.
Lucas Digne – 4
Od kiedy Digne występuje w Aston Villi, jest jednym z najbardziej równo grających piłkarzy. Praktycznie nie zdarzały mu się spadki formy i głupie błędy… Aż do tego sezonu. Wyrównującą bramkę United zapisujemy na jego konto – najpierw bez sensu wybił piłkę na rzut rożny, za co dostał burę od Martineza, a później – najwyraźniej zdemotywowany naganą – nie przypilnował Casemiro w polu karnym.
Amadou Onana – 6
Dobrze radził sobie w fizycznych pojedynkach z Casemiro i Mainoo. Był skupiony i zdeterminowany, również pod bramką rywali.
Ross Barkley – 6.5

źródło: The Mirror / Simon Stacpoole / Offside via Getty Images
To był jego pierwszy ligowy start od ponad roku. Nie rozumiem, czemu Emery tak późno (w sezonie) zdecydował się na skorzystanie z jego usług, ale opłaciło się. Barkley był jasnym punktem zespołu, a w dodatku w kluczowym momencie nie pękł pod presją, tylko umieścił piłkę w siatce.
Emi Buendia – 4.5
Zawzięty i agresywny w pojedynkach, ale Villa potrzebowała od niego więcej jakości. Po doskonałym początku sezonu w wykonaniu Argentyńczyka możemy obserwować zjazd formy do poziomu Championship.
John McGinn – 6
Po powrocie do gry w czwartek we Francji, dziś wyszedł od początku. Wytrzymał 60 minut, co jest zrozumiałe po przerwie od gry. Z McGinnem na boisku wszyscy piłkarze grali o jedno oczko lepiej.
Morgan Rogers – 5
Mało widoczny w pierwszej połowie. Na początku drugiej zaliczył niepotrzebną stratę, co zainicjowało akcję bramkową United. Później stał się nieco aktywniejszy, ale bez przełożenia na sytuacje bramkowe.
Ollie Watkins – 3
W pojedynkach z Harrym Maguire’em nie miał łatwego życia. Sfrustrowany w 42. minucie, po odgwizdaniu spalonego kopnął piłkę w stronę bramki, za co otrzymał głupią żółtą kartkę.
Rezerwowi:
Tammy Abraham (od 60′) – 5
Absorbował uwagę obrońców, ale powinien zachować się lepiej przy podaniu Baileya, które stworzyło mu stuprocentową sytuację. Brakowało mu boiskowego obycia, być może przez małą liczbę rozegranych minut.
Leon Bailey (od 60′) – 4.5
Emery wpadł w furię po jego stracie, która kosztowała Villę drugiego gola. Szkoda, bo kilka minut wcześniej popracował przy bramce Villi, a następnie stworzył świetną okazję Abrahamowi.
Douglas Luiz (od 82′) – bez oceny
Ian Maatsen (od 82′) – bez oceny
Andres Garcia (od 86′) – bez oceny
Highlightem jego występu było nieporozumienie z Douglasem Luizem, kiedy wzajemnie sobie przeszkadzali w zdobyciu gola kontaktowego. Przypomniało mi to, dlaczego kiedy grałem w siatkówkę plażową nie używaliśmy przy odbiorze komend “MOJA” i “TWOJA” tylko “JA” i “WEŹ”.
Ocena Unaia Emery’ego – 5

Nie zamierzam wystawiać Baska pod pręgierz i publicznie karać za przegraną na Old Trafford, ale moim zdaniem Unai za mało dał od siebie zespołowi, żeby pokonać lepiej dysponowaną i lepszą pod względem umiejętności indywidualnych jedenastkę Czerwonych Diabłów. Jego narastającą frustrację w ostatnim czasie możemy obserwować w postaci nerwowych reakcji na wydarzenia boiskowe.
Tak po meczu Emery wyjaśnił furię na Baileya:
„To trudne, ponieważ to był moment pełen emocji. Leon Bailey chwilę wcześniej przeprowadził dobrą akcję do Abrahama, stwarzając bardzo dobrą okazję.
Podczas przejścia z obrony do ataku tak naprawdę nie dominowaliśmy. Oni mieli w defensywie więcej zawodników niż my w ataku.
W tej konkretnej akcji Leon Bailey był sam na sam z Luke’em Shawem, a przy Morganie Rogersie było dwóch graczy. Próbowałem przekazać Baileyowi, żeby się zatrzymał i oddał piłkę, abyśmy mogli odpowiednio ustawić się w ataku.
Dlaczego? Już wcześniej planowaliśmy i wiedzieliśmy, że przejścia z obrony do ataku są fantastyczne w wykonaniu Manchesteru United. W tamtym momencie meczem rządziły emocje. Być może gdyby Abraham strzelił gola chwilę wcześniej, rozmawialibyśmy teraz w zupełnie inny sposób”.