Co poszło nie tak? Sezon 25/26.

Aktualności HOT! Publicystyka
Czas potrzebny na przeczytanie: 6 minut(y)

Wiem, że czekaliście na to cały rok. Kolejny feletion, w którym sobie mogę ponarzekać. Oczywiście, sezon wydaje się uratowany, wszakże walczymy o Ligę Mistrzów, ba mamy szansę nawet na podium. W Lidze Europy idzie też nieźle, mimo porażki na wyjeździe wciąż będziemy się liczyć w meczu o finał na Villa Park. Mimo to, mieliśmy szanse w tym sezonie na znacznie lepszy wynik. Niestety wydarzyły się różne sportowe jak i organizacyjne rzeczy przez które skończymy z niedosytem. Ciśnie mi się na usta cytat z Kariery Nikosia Dyzmy: tu jest wszystko coś nie tak.

Wątpliwe Transfery Monchiego.

Epilog sezonu 24/25 jest współodpowiedzialny za politykę transferową i problemy Villi w tym sezonie. Błąd Mattiego i Martineza w meczu z Manchesterem United zrzucił nas na 6. miejce i grę w Lidze Europy, więc kosztował nas dziesiątki milionów funtów.

W związku z powyższym z uwagi na Profitability and Sustainability Rules (PSR) nie mogliśmy zbyt szaleć latem. Monchi wiedział, że działa z bardzo ograniczonym budżetem, jednak udało mu się pozyskać kilku graczy z niezłym CV. Jeszcze przed sezonem do drużyny dołączył młody, utalentowany obrońca z Turcji- Yasin Özcan za 7 milionów. W miarę wcześnie (8 sierpnia) udało się pozyskać również Evanna Guessanda z Nicei za 30 milionów. Z Francji przybył także Marco Bizot za pół miliona. Udało się równiże podpisać za darmo Viktora Lindelofa, który w dłuższej perspektywie okazał się najlpeszym transferem. Wreszcie ostatniego dnia okienka transferowego na Villa Park trafili na roczne wypożyczenia Harvey Elliott oraz Jadon Sancho. Pierwszy to duży talent z Liverpoolu, który chciał zmienić środowisko by grać więcej (chichot losu). Drugi to gwiazda z problemami, który miał wnieść vibe Marcusa Rashforda. Łącznie wydaliśmy na transfery łącznie 37.5 miliona, czyli najmniej od sezonu 18/19 kiedy biliśmy się jeszcze w Championship.

Przy tak niskich wydatkach nie dziwi, że nie udało się pozyskać dwóch największych nadziei kibiców Villi, czyli sprawdzonych w bojach Marcosa Asensio i Marcusa Rashforda. Obaj błyszczeli w drugiej części zeszłego sezonu. Niestety z uwagi na przepisy finansowe obaj nie dołączyli do Villi na stałe. Nie dołączył też Jack Grealish, którego wypchnięto z City do Evertonu. Monchi wolał Sancho i Elliotta zamiast Grealisha.

Jak ocenić transfery przychodzące? Sprawdził sie Lindelof. Marco Bizot to przeciętny bramkarz i daleko mu do Emiliano Martineza, ale wzięliśmy go prawie za darmo. Guessand zupełnie się nie wkomponował w skład i już zimą trafił do Crystal Palace, gdzie do czasu kontuzji szło mu nieźle. Özcan nawet nie zadebiutował. Harvey Elliott miał klauzulę wykupu jeśli rozegra 10 spotkań w Premier League. Tu pojawiły się problemy, bo ewidentnie Unai nie widzi go w dłuższej perspektywie i mimo początkowych niezłych występów został odesłany do klubu kokosa. Czasem pojawiał się na ławce w meczach pucharowych.

Zdecydowanie więcej daje drużynie Jadon Sancho, ale wciąż zbyt mało by myśleć o nim jako liderze drużyny. Kilka ciekawych akcji i właściwie tyle. Na pewno daleko mu do Morgana Rogersa, a nawet Jacoba Ramseya…

Wypychani wychowankowie i sprawdzenie zawodnicy

Odejście Ramseya zabolało bardzo wielu fanów. Kreatywny wychowanek, który zawsze oddawał serducho, potrafił grać na skrzydłach jak i w środku pola odszedł za 45 milionów do Newcastle. Wspomnieni Sancho i Elliott nie wypełnili luki po nim. Tę przestrzeń wypełnił najlepszy transfer lata czyli niewspomniany jeszcze Emi Buendia. Argentyńczyk wrócił po nieudanym wypożyczeniu w Leverkusen i już w presezonie grał bardzo dobrze. W sezonie zanotował już siedem asyst i osiem bramek we wszystkich rozgrywek zamykając usta krytykom (przede wszystkim mi ;)).

Ramsey w formie
Źródło: avfc.co.uk via X


Oddaliśmy także za bezcen Kaina Keslera-Haydena (4 miliony) do Coventry City. Prawy obrońca strzelił w tym sezonie dwie bramki i wraz z ekipą Franka Lamparda zameldował się już w Premier League. KKH nigdy nie dostał szansy gry w pierwszym zespole, zespole w którym notorycznie brakuje zmiennika dla Matteigo Casha. Przez kilka lat zamiast być zmiennikiem, to był wypożyczany do klubów Championship (Huddersflied, Plymouth, Preston), gdzie prezentował się co najmniej poprawnie.

KKH bohaterem starcia z Milwall.
Źródło: BBC Sport

Do tego oddano na kolejne wypożyczenie Enzo Barrenecheę, który w zeszłym roku błyszczał w Valencii, a w obecnym w Benfice. Zabrakło go w momentach, kiedy środek pola Villi stanowili Bogarde z Onaną. Odstawiono również Leona Baileya, który zanotował przeciętne wypożyczenie do Romy, ale po powrocie pokazał, że nie jest gorszy od Sancho, Elliotta czy Guessanda.

Malen w 14 meczach strzelił 11 bramek.
źródło: Napoli Magazine

Jednak obok Ramseya, najbardziej boli transfer wychodzący Malena. Holender był przez cały rok pobytu na Villa Park krzywdzony przez Unaia Emerego. Najpierw, tuż po transferze, został pozbawiony możliwości gry w Lidze Mistrzów. Potem był przez większość spotkań jedynie zmiennikiem nieskutecznego Watkinsa. W tym sezonie wystąpił tylko w czeterech spotkaniach od pierwszej minuty. Łącznie w trzydziestu meczach strzelił osiem bramek. Ostatecznie odszedł na wypożyczenie do Romy, gdzie jest absolutną gwiazdą. Zdobył hattrika z Pisą oraz dwa dublety z Cagliari i Napoli. Malen latem zostanie sprzedany za 35 milionów.

Zatem właściwie od początku było czuć, że transfery Monchiego były co najmniej wątpliwe. Nie było stąd wielkiego zdziwienia gdy po zamknięcia okna transferowe Hiszpana pożegnano, a powitano innego Hiszpana- Roberta Olabe, który miał okazje się wykazać zimą.

Zimowe wzmocnienia uzupełnienia

Zimą na Villa Park zanotowaliśmy trzy nostalgiczne powroty. Wspomnieliśmy już o Baileyu, ale prawdziwe hity to przyjście Douglasa Luiza i Tammiego Abrahama. Brazylijczyk po kiepskim sezonie w Juventusie, trafił na wypożyczenie do Nottingham Forest, gdzie znów grał co najwyżej przeciętnie. Tricky Trees skrócili jego wypożyczenie, a po Douglasa chętnie sięgnął Unai. Niestety, jest to już inny zawodnik i mimo, że strzelił bramkę to jednak zdecydowanie jest pod formą. Tę utrzymuje z kolei Abraham, z którym byliśmy łączeni od lat. Wieszczono powrót Tammiego na Villa Park, gdzie strzelał jak na zawołanie w sezonie 18/19. Udało się go wymienić na wspomnianego Ozcana i Tammy od razu zaczął strzelać co zdopingowało również Ollego Watkinsa do zdobywania bramek. W efekcie od czasu przyjścia Watkins strzelił trzy bramki w lidze i cztery w LE, a Abraham dwie w lidze (w tym zwycięska z Sunderlandem) i jedną w Pucharze Anglii.

Kontuzje

Jak widać transfery były słabe, bądź w najlepszym razie przeciętne. Jednak to zdecydowanie kontuzje przyczyniły się do momentami fatalnych wyników. Wiadomo, inne drużyny również cierpiały z powodu kontuzji, ale w naszym przypadku następowały z jednej strony kulminacje, a z drugiej wypadali kluczowi zawodnicy. Absolutnie najważniejszym zawodnikiem durgiej linii jest… Boubacar Kamara. Świadczą o tym liczby. W meczach w których Francuz grał przegraliśmy dwukrotnie w 18 spotkaniach. W tym mecz z Brentford, w któym Kamara grał tylko 16 minut. Gdy go na boisku nie było (uraz uda na początku sezonu, zawieszenie i obecna kontuzja kolana) przegraliśmy osiem z 16 meczów! Cichy bohater środka pola.

Przykry obrazek
Źródło: BBC Sport

Drugim kluczowym zawodnikiem, który cierpiał dwukrotnie w tym sezonie z powodu kontuzji jest Youri Tielemans. Najpierw miał problemy z łydką, a ostatnio ze stawem skokowym. Bez Tielemansa przegraliśmy ostatnio cztery z siedmiu spotkań.

Trzecim istotnym zawodnikiem, bez którego tracimy 25% waleczności jest John McGinn. On również pauzował w styczniu i lutym, kiedy też kontuzji doznali wspomniani Kamara i Tielemans. Wrócił na przegrany mecz z Manchesterem United. Potem zdobył bramkę z West Hamem i Villa zaczęła znów wygrywać.

Właśnie końcówka zimy była dla nas fatalną kulminacją kontuzji do trzech wspomnianych należy dodać kontuzjowanego Barkleya, przez co w meczach z Wolves, Chelsea, Newcastle i Brentford graliśmy pomocą Luiz- Onana. Parą która nie potrafiła zdominować środka pola.

Do tej listy należy dodać krótsze kontuzje Pau Torresa (pod jego nieobecność spowodowanymi urazem wygraliśmy 5 z 6 meczów xD) i Tyrone Mingsa (podczas urazu uda wygraliśmy 9 z 11 spotkań xxD), które jak widać wyszły nam na plus.

Fatalny początek

Na sam koniec pozostał początek sezonu. W pierwszych pięciu meczach zdobyliśmy trzy punkty po remisach z Evertonem, Newcastle i Sunderlandem. Brentford pokonało nas 1:0, a nemesis Crystal Palace 3:0. Pierwszą bramkę zdobył dla Villi w sezonie 25/26 Matty Cash dopiero w piątym w spotkaniu z Sunderlandem, które mimo gry w przewadze 11 na 10 przez 60 minut zremisowaliśmy 1:1.

Cash z premierową bramką
Źródło: AVFC.co.uk

Naszym problemem była właściwie zerowa kreatywność. Wyglądaliśmy jak zgraja zupełnie niezgranych przypadkowych piłkarzy, którzy się dopiero co spotkali na boisku. Trzy oddane strzały w meczu z Newcastle. W kolejny meczu niby więcej, bo aż 17, ale tylko dwa celne. Cztery w bramkę (13 ogółem) w przegrany 0:3 meczu z Crystal Palace. Jeden celny z Evertonem. Dopiero z Sunderlandem przyszło przełamanie, choć Villa i wtedy oddała tylko dwa celne strzały.

Drużyna wyglądała jakby dopier się zgrywała, jakby okres przygotowawczy został nieprzepracowany. Jakby Unai w EAFC symulował mecze przedsezonowe. Wreszcie pod koniec września Villa weszła na właściwe tory, szkoda tylko że o dwa miesiące za późno.

Gdyby

Gdybyśmy zdobyli w pierwszych pięciu meczach, nie trzy, a dziesięć punktów, to obecnie mielibyśmy 65 punktów i bezpiecznie trzecie miejsce w tabeli. Gdyby wyobrazić sobie scenariusz, w którym udałoby się wygrać z Wolves, to już byśmy tracili zaledwie pięć punktów do lidera na cztery kolejki przed końcem. Nawet pomimo fatalnego okresu w styczniu/lutym bylibyśmy wciąż na podium.

Trzeba uczciwie przyznać, że mimo dwóch kiepskich okresów jesteśmy w ścisłej czołówce. Wynika to z faktu kiepskiej dyspozycji przeciwników z dawnej TOP6. Tottenham jest fatalny i walczy o utrzymanie. Chelsea ma za sobą bardzo kiepski okres i pięć porażek z rzędu. Liverpool, zaczął sezon od pięciu wygranych, by potem przegrać czterokrotnie. W styczniu nie potrafił wygrać meczu i dopiero ostatnio wyprzedził Villę w tabeli. Manchester United ciągnie jedynie na asystach Bruno Fernandesa. Nawet City i Arsenal miały gorsze momenty. Gdyby dokonano lepszych transferów i drużyna lepiej by weszła w sezon to moglibyśmy powtórzyć historię sprzed 10 lat Leicester City. Mogliśmy widzieć ten scenariusz oczami wyobraźni gdy Buendia strzelał bramkę na 2:1 z liderującym Arsenalem w doliczonym czasu gry.

Buendia bohaterem
Źródło: Times

Podsumowując, Villa jest w dobrym miejscu, ale jeśli (nie daj Boże) znów nie udałoby się awansować do Champions League, to wówczas będzie wyprzedaż kluczowych piłkarzy jak Morgan Rogers, Watkins czy Martinez. Do klubu trafią pewnie mniej znane nazwiska i będziemy walczyć o spięcie budżetu. Niech historia Leicester będzie dla nas przestrogą. Ten czarny scenariusz się nie sprawdzi jeśli uda się wygrać LE i/lub utrzymać miejsce w TOP5.

Jeśli dotarłeś do tego miejsca to pozostaje mi gorąco podziękować za uwagę! Oby się skończyło tak jak zawsze, czyli po artykule co poszło nie tak, Villa wygrywa resztę spotkań. Up the Villa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *