Bolesna porażka na Anfield | Oceny pomeczowe Liverpool 2:0 Aston Villa

Aktualności Mecze Premier League
Czas potrzebny na przeczytanie: 3 minut(y)

Kończymy passę meczów bez porażki w Premier League, przegrywając 0:2 na Anfield z Liverpoolem. Mecz naznaczony był kosztownym błędem Emiliano Martineza, który sprezentował bramkę Mohamedowi Salahowi tuż przed przerwą. Mimo kilku prób, The Villans nie zdołali odwrócić losów spotkania, a wynik ustalił Ryan Gravenberch po rykoszecie. To był wieczór, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Oceniamy w skali 1-10. Ocena danego zawodnika jest wyłącznie subiektywnym odbiorem redakcji.


Emiliano Martinez – 4

Jego fatalny błąd dał Salahowi szansę na zdobycie bramki otwierającej wynik. Wcześniej popisał się ważną interwencją, broniąc strzał Szoboszlaia, ale to podanie do napastnika rywali zaważyło na jego ocenie. Miał kilka innych obron, ale ostatecznie to jego pomyłka dała Liverpoolowi przewagę.

Matty Cash – 6 ⭐

Mati na atak! Znów był bliski trafienia, tym razem efektem zaskoczenia bramkarza Liverpoolu strzałem z ostrego kąta, który po rykoszecie minął bramkę. Dobrze radził sobie w pojedynkach z Codym Gakpo. Gwiazdka dla zawodnika meczu w zasadzie z rozpędu za formę z poprzednich spotkań, ale naprawdę, nie widziałem wielu kandydatów…

Ezri Konsa – 5.5

Nie zostanę fanem trzecich kompletów. Źródło: avfc.co.uk

Zaliczył kluczowy blok w polu karnym, ratując zespół przed groźną sytuacją. Miał jednak momenty dekoncentracji, najbardziej widoczny w 63. minucie, kiedy jego strata mogła zakończyć się trzecią bramką dla gospodarzy.

Pau Torres – 4

Wspólnik Martineza przy pierwszej bramce. Jego niedokładne podanie do przodu szybko wróciło pod bramkę Villi, a po chwili strzał Gravenbercha odbił się od niego i wpadł do siatki, myląc Martineza.

Lucas Digne 4

To była dla niego ciężka noc. Przegrywał pojedynki z Salahem, choć oczywiście nie jest pierwszym ani ostatnim obrońcą, który miał problemy z powstrzymaniem Egipcjanina. Moje brwi same unosiły się w zaskoczeniu, kiedy widziałem, że w miarę jak Salah zdobywał więcej i więcej pewności siebie, Francuz decydował się na zostawianie mu więcej miejsca na rozpędzanie się z piłką.

Boubacar Kamara 6

Miał szczęście, że jego niechlujne podanie do Torresa nie zakończyło się bramką, gdy piłkę przejął Szoboszlai. Poza tym incydentem był aktywny na boisku i popisał się ładnym dryblingiem na Wirtzie w końcówce.

John McGinn 5.5

Grał na lewej stronie, próbując wspierać obronę w starciach z Salahem, ale był mało widoczny w ofensywie. Zmieniony po godzinie gry.

Amadou Onana 5.5

Zaliczył groźnie wyglądający upadek po starciu z Szoboszlaiem, ale na szczęście mógł kontynuować grę. Wygrał cztery z pięciu pojedynków na ziemi i mógł pochwalić się 90-procentową celnością podań.

Morgan Rogers – 6

Na początku meczu trafił w słupek po świetnym, technicznym strzale zza pola karnego. Był jednym z jaśniejszych punktów w ofensywie, dobrze odnajdywał się w kontratakach.

Evann Guessand 5.5

Źródło: avfc.co.uk

Wystąpił w pierwszym składzie, ale nie wykorzystał swojej szansy. Po dobrym podaniu od Rogersa źle przyjął piłkę i brakowało mu szybkości, by uciec obrońcom Liverpoolu.

Ollie Watkins 4.5

Bardziej aktywny w pierwszej połowie, gdzie starał się nękać obrońców Liverpoolu i walczył o stałe fragmenty gry. W drugiej połowie był praktycznie niewidoczny.


Rezerwowi:

Ross Barkley – 6

Wniósł trochę życia w ofensywę, dobrze łącząc grę w środku pola.

Donyell Malen – 6

Powinien był pojawić się na boisku wcześniej, ponieważ Villa z Watkinsem miała niewiele atutów w ataku.

Ian Maatsen (od 75′) – bez oceny

Tyrone Mings (od 75′) – bez oceny

Jadon Sancho (od 75′) – bez oceny

Ocena Unaia Emery’ego – 5

Źródło: avfc.co.uk

Unai Emery podszedł do tego meczu z odważnym, ale ryzykownym planem taktycznym, który ostatecznie się nie powiódł. Jego strategia polegała na ekstremalnie ryzykownym wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego, aby celowo wciągnąć Liverpool w pressing i stworzyć przestrzeń dla szybkich kontrataków, głównie przez Morgana Rogersa i Evanna Guessand. Była w tym metoda, co pokazała sytuacja z początku meczu, gdy Rogers trafił w słupek po udanym wyjściu spod pressingu, niestety dyspozycja oraz skupienie naszych zawodników nie pozwoliły na realizację założeń.

Poza tym ryzyko okazało się zbyt duże. To właśnie nieustanny pressing Liverpoolu zmusił Martineza do katastrofalnego błędu, który sprezentował Salahowi bramkę i ustawił całe spotkanie. Wielu może winić Emerego za uparte trzymanie się tej taktyki, nawet gdy było widać, jak wielkie zagrożenie stwarza pomimo niewymiernych korzyści.

Trzeba jednak przyznać, że plan miał swoje uzasadnienie. Drugi gol dla Liverpoolu padł po dłuższym zagraniu Villi, które nadmiernie rozciągnęło formację i pozwoliło gospodarzom na łatwe przejęcie i szybki atak. To pokazuje, dlaczego Emery chciał unikać długich piłek. Mimo to, w tym konkretnym meczu, jego filozofia “wysokiego ryzyka i wysokiej nagrody” przyniosła tylko ryzyko, a nagrody zabrakło. Decyzje personalne, jak wystawienie Evanna Guessanda w pierwszym składzie i kurczowe trzymanie się Watkinsa zamiast Malena, również nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Ostatecznie, choć pomysł na grę był widoczny, jego wykonanie i upór w trzymaniu się go mimo zagrożenia, kosztowały drużynę cenne punkty na trudnym terenie.

Przegrana na Anfield zawsze boli, a styl, w jakim oddaliśmy ten mecz, pozostawił wiele do życzenia. Indywidualny błąd zadecydował o wyniku i ustawił spotkanie pod dyktando Liverpoolu. Czas wyciągnąć wnioski i skupić się na kolejnym meczu, bo sezon jest długi, a takie wieczory trzeba jak najszybciej puścić w niepamięć. Walczymy dalej, UTV.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *