Jedną nogą już jesteśmy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Nie skreślamy szans mistrza Belgii na comeback, ale musimy szczerze przyznać, że do rewanżu przystępujemy z solidną zaliczką z pierwszego starcia. Pomimo – delikatnie mówiąc – mało widowiskowej gry, udało nam się przywieźć z Belgii wynik 1-3, dzięki któremu mamy szansę na historyczne wydarzenie w nowożytnej erze Aston Villi – ćwierćfinał Ligi Mistrzów na Villa Park. Ale najpierw – Club Brugge. Zapraszamy na zapowiedź!

Aston Villa – Club Brugge | Poprzednie starcie
Pierwszy mecz 1/8 finału przejdzie chyba do historii jako jedno z najgorszych do oglądania spotkań Aston Villi pod wodzą Unaia Emerego. Poziom meczu był skandalicznie niski – jak na standardy i Aston Villi, i rozgrywek europejskich, ale ostatecznie zwycięzców się nie sądzi, a myśl o dwubramkowej zaliczce przed rewanżem powoduje delikatne uniesienie kącików ust.

Przez większą część spotkania utrzymywał się bramkowy remis, który zdawał się bardziej zadawalać gospodarzy niż nas, ale w końcówce w końcu doszło do rozstrzygnięcia. Pomogli nam piłkarze Club Brugge – bramka na 1-2 padła po rykoszecie od obrońcy Belgów, a na 1-3 z karnego podyktowanego po miękkim faulu na Mattym Cashu.
Aston Villa – Club Brugge | co wydarzyło się po pierwszym meczu 1/8?
Pierwsze, co mnie zaskoczyło po meczu, to wypowiedź opiekuna Club Brugge – nie graliśmy źle, to był kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu. Zawiniliśmy jedynie w momentach, kiedy padły bramki.
Raz – graliście absolutnie okropny dla oka antyfutbol, dwa – generalnie tak jest, że jak się zawini, a nie ma konsekwencji, to jest tendencja, żeby o tym nie pamiętać – więc to tak, jakby się nie zawiniło, co nie?
Do spotkania rewanżowego piłkarze z Brugii podejdą dodatkowo uskrzydleni wygraną w meczu derbowym. W niedzielę mierzyli się bowiem z Cercle Brugge i starcie to komfortowo wygrali (1-3). Bramki strzelali Ferran Jutglà i doskonale nam znany Hans Vanaken. Belga kojarzymy oczywiście z bramki z rzutu karnego po głupim błędzie Tyrone’a Mingsa w meczu z fazy ligowej.

My – rzecz jasna – również przystępujemy do rewanżu w dobrych nastrojach: raz, że z dobrą zaliczką z pierwszego starcia, dwa – że pierwszy raz od września udało nam się wygrać mecz Premier League bezpośrednio po Lidze Mistrzów. Trudno w to uwierzyć, ale ostatni raz taka sztuka udałą nam się 21.09.2024, kiedy po wyjeździe do Berna pokonaliśmy Wolverhampton (1-3).
Club Brugge – Aston Villa | Info przedmeczowe

Źródło: avfc.co.uk
Nie ma jeszcze oficjalnego info w sprawie nieobecnych w starciu z Brentford Emiego Martineza i Marco Asensio. Po meczu w stolicy Unai Emery przyznał, że obaj zawodnicy odczuwali bóle mięśniowe i chciał dać im odpocząć.
Jeśli Wam umknęło – drugi mecz z rzędu na ławce rezerwowych przesiedział Pau Torres. Hiszpan pojawił się w szerokiej kadrze na spotkania wyjazdowe z Brugge i Brentfordem. Biorąc pod uwagę, że Mings z pewnością nie jest jeszcze w stuprocentowej dyspozycji, wydaje się prawdopodobne, że Torres odegra jakąś rolę w środowym meczu.
