Aston Villa – Arsenal | 31-08-26 | Premier League

Aktualności Mecze Premier League
Czas potrzebny na przeczytanie: 3 minut(y)

Po kuble zimnej wody, który w pierwszej kolejce zgotowało nam Brighton na południu Anglii, będziemy mieli okazję zaobserwować, jak na porażkę 4:0 zareagował Unai Emery i jego zespół w pierwszym domowym meczu sezonu 2026/27. Na Villa Park przyjeżdża bowiem mistrz Anglii – Arsenal. Czy Unai ponownie sprawi przykrą niespodziankę swoim byłym pracodawcom, czy może jednak tym razem problemy Aston Villi sięgają zbyt głęboko, aby wyklepać je w tydzień? Zapraszamy na przegląd.

Aston Villa – Arsenal | Letnie transfery.

Takim nagłówkiem swój tekst rozpoczął Szymon przed tygodniem, przypominając o transferach Ruggeriego, Suzuki, Manzabiego, Keby Cisse oraz Garnacho, Wan-Bissaki i Gomesa. Jak temu ostatniemu wyszedł debiut w meczu o stawkę, lepiej nie mówić. Ale warto podkreślić, że Aston Villa nie zakończyła wówczas przebudowy składu i w minionym tygodniu powyższą listę uzupełnili Leon Goretzka oraz Nicolas Jackson. O ile transfer reprezentanta Niemiec może być niespodzianką, to na Jacksona Unai polował już od kilku okienek i teraz, po sprzedaży Olliego Watkinsa do Al-Hilal, udało mu się dopiąć swego. Czy reprezentant Senegalu zastąpi godnie Potężnego Watkongę? Nie będzie to łatwe zadanie, bowiem Ollie w swoim najgorszym sezonie strzelił 11 bramek w Premier League, a Jacksonowi w barwach Chelsea tylko raz udało się wykręcić lepszy wynik.

Co oni mają z tymi śledziowatymi uściskami dłoni?
Źródło: flashscore.co.uk

Przyjrzyjmy się naszym rywalom. Arsenal ma za sobą bardzo mocne, ale też dość specyficzne okienko. Klub wydał ogromne pieniądze na wzmocnienie środka pola i obrony, a jednocześnie nadal ma problem z uporządkowaniem nadmiaru zawodników w ofensywie. Na The Emirates trafiło pięciu zawodników za łączną kwotę 198,5 miliona funtów. Poza Ezrim Konsą, którego Kanonierzy pozyskali od nas za 55 milionów funtów, nowe nabytki to: Bruno Guimaraes, Piero Hincapie, Christos Tzolis, oraz Illan Meslier, który dołączył z Leeds United na wolnym transferze.

Największym transferem było oczywiście pozyskanie Bruno Guimarãesa z Newcastle. £75 mln za Brazylijczyka jest ogromną kwotą, ale Arsenal kupił zawodnika gotowego do gry na najwyższym poziomie Premier League. Guimarães daje Artecie to, czego czasem mu brakowało w poprzednim sezonie, czyli możliwość grania bardziej fizycznym i agresywnym środkiem pola, jednocześnie bez straty dla jakości budowania akcji. Jego debiut został opóźniony przez drobny uraz, ale przed meczem z Aston Villą jest już brany pod uwagę do gry w pierwszym składzie.

Aston Villa – Arsenal | H2H i forma

Choć powodów do niepokoju przed tym starciem nie brakuje, zamierzam udzielić sobie dyspensy i się nim nie przejmować. Nie ma co patrzeć poważnie na sytuację w tabeli po jednej kolejce i nie ma co wyciągać pochopnych wniosków w przypadku porażki z Arsenalem.

Arsenal zaczął sezon tak, jak powinien zacząć go mistrz – 3:0 z Coventry i właściwie od pierwszych minut było widać różnicę poziomów. Media określiły ich występ jako dominujący i pełen kontroli, a Arsenal już po pierwszej kolejce rozwiał wątpliwości co do tego, czy jest to zespół, który może myśleć o obronie tytułu. Kai Havertz strzela, Ødegaard wygląda coraz lepiej, Saka jest zdrowy i w formie, a Christos Tzolis na debiut wszedł z buta. Do tego Arsenal ma po prostu ogromną jakość na ławce. Arsenal nie wygląda więc jak zespół, który dopiero próbuje się poskładać – to było kontrolowane spotkanie, w którym narzucił swoją grę. Problemy dla Villi? Dokładnie taki sposób grania może być szczególnie niewygodny dla zespołu, który sam ma obecnie sporo chaosu.

W przypadku naszego pierwszego meczu – tego po prostu nie da się ładnie opakować. Zaliczyliśmy falstart, pozwalając Brighton wpakować nam 4 bramki w pół godziny. Do tego głupia czerwona kartka Gomesa i w zasadzie było po meczu. Trzeba jednak dodać istotny kontekst: zagraliśmy połatanym na szybko składem, w którym na szpicy prowadził nas… Emi Buendia. Czy to się mogło udać? Tak, gdyby Argentyńczyk zamienił na bramkę jedną z pierwszych sytuacji w meczu. Czy coś zmieniło się przez tydzień? Pod względem scalenia zespołu – raczej nie. Ale transfery Goretzki i Jacksona dodają jakości i głębi kadrze, dodatkowo – Niemiec najprawdopodobniej od razu wskoczy do składu, żeby zastąpić zawieszonego za brutalną grę Joao Gomesa.

Gdzie szukać pocieszenia? Oprócz brzęczących szkłem siatek – jakieś pomysły? Proponuję chwycić się myśli, że Arsenal przyjeżdża po swoje, ale z presją. Oni weszli w sezon idealnie, my fatalnie. Oni są mistrzami Anglii, a my zespołem w przebudowie. Pozostaje też atut swojego boiska – sam jestem ciekaw, jaka będzie atmosfera, mając na uwadze przebudowę North Standu.

Aha, nasz head to head z Arsenalem też daje nadzieję. Od kiedy Mikel Arteta objął stery w północnym Londynie, jedynie Manchester City zdołał wygrać z Kanonierami więcej razy niż Aston Villa.

Aston Villa – Arsenal | Sytuacja kadrowa

Sytuację kadrową mamy z grubsza przegadaną. Kontuzje: Brian Madjo, Amadou Onana oraz Johan Manzambi, do tego zawieszenie Joao Gomesa. W meczu z Arsenalem zaskoczeniem był brak Olliego Watkinsa, ale w kolejnych kilku dniach wszystko się wyjaśniło. Ostatnią nowiną transferową jest “here we go” Fabrizio Romano w kontekście transferu Emiego Martineza do Chelsea. Czy to może oznaczać, że Suzuki pojawi się od pierwszej minuty? Szczerze mówiąc, wątpię, spodziewałbym się debiutu Japończyka w meczu Carabao Cup z Coventry lub wręcz po przerwie na mecze reprezentacji, czyli w październiku.

Koszulka z numerem 1 już jest. Kiedy debiut?
źródło: avfc.co.uk

Aston Villa – Arsenal
Czas: 31.08.2026, 20:00 PM GMT/ 21:00 UTC+1
Miejsce: Villa Park
Sędzia główny: Jared Gillet
VAR: James Bell

Nie będzie to łatwe zadanie, ale gdyby piłka nożna była taka przewidywalna, to zamiast pracować na etacie, zająłbym się obstawianiem meczów.

Up The Villa.

1 raz skomentowano “Aston Villa – Arsenal | 31-08-26 | Premier League

  1. Na ostatniej prostej dołącza jeszcze Ibrahim Mbaye, którego szczerze nie znam, ale podobno talent z PSG.
    Czeka nas wpierdziel, ale najważniejsze żeby się zgrywali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *