Po kuble zimnej wody, który w pierwszej kolejce zgotowało nam Brighton na południu Anglii, będziemy mieli okazję zaobserwować, jak na porażkę 4:0 zareagował Unai Emery i jego zespół w pierwszym domowym meczu sezonu 2026/27. Na Villa Park przyjeżdża bowiem mistrz Anglii – Arsenal. Czy Unai ponownie sprawi przykrą niespodziankę swoim byłym pracodawcom, czy może jednak tym razem problemy Aston Villi sięgają zbyt głęboko, aby wyklepać je w tydzień? Zapraszamy na przegląd.

Aston Villa – Arsenal | Letnie transfery.
Takim nagłówkiem swój tekst rozpoczął Szymon przed tygodniem, przypominając o transferach Ruggeriego, Suzuki, Manzabiego, Keby Cisse oraz Garnacho, Wan-Bissaki i Gomesa. Jak temu ostatniemu wyszedł debiut w meczu o stawkę, lepiej nie mówić. Ale warto podkreślić, że Aston Villa nie zakończyła wówczas przebudowy składu i w minionym tygodniu powyższą listę uzupełnili Leon Goretzka oraz Nicolas Jackson. O ile transfer reprezentanta Niemiec może być niespodzianką, to na Jacksona Unai polował już od kilku okienek i teraz, po sprzedaży Olliego Watkinsa do Al-Hilal, udało mu się dopiąć swego. Czy reprezentant Senegalu zastąpi godnie Potężnego Watkongę? Nie będzie to łatwe zadanie, bowiem Ollie w swoim najgorszym sezonie strzelił 11 bramek w Premier League, a Jacksonowi w barwach Chelsea tylko raz udało się wykręcić lepszy wynik.

Źródło: flashscore.co.uk
Przyjrzyjmy się naszym rywalom. Arsenal ma za sobą bardzo mocne, ale też dość specyficzne okienko. Klub wydał ogromne pieniądze na wzmocnienie środka pola i obrony, a jednocześnie nadal ma problem z uporządkowaniem nadmiaru zawodników w ofensywie. Na The Emirates trafiło pięciu zawodników za łączną kwotę 198,5 miliona funtów. Poza Ezrim Konsą, którego Kanonierzy pozyskali od nas za 55 milionów funtów, nowe nabytki to: Bruno Guimaraes, Piero Hincapie, Christos Tzolis, oraz Illan Meslier, który dołączył z Leeds United na wolnym transferze.
Największym transferem było oczywiście pozyskanie Bruno Guimarãesa z Newcastle. £75 mln za Brazylijczyka jest ogromną kwotą, ale Arsenal kupił zawodnika gotowego do gry na najwyższym poziomie Premier League. Guimarães daje Artecie to, czego czasem mu brakowało w poprzednim sezonie, czyli możliwość grania bardziej fizycznym i agresywnym środkiem pola, jednocześnie bez straty dla jakości budowania akcji. Jego debiut został opóźniony przez drobny uraz, ale przed meczem z Aston Villą jest już brany pod uwagę do gry w pierwszym składzie.
Aston Villa – Arsenal | H2H i forma
Choć powodów do niepokoju przed tym starciem nie brakuje, zamierzam udzielić sobie dyspensy i się nim nie przejmować. Nie ma co patrzeć poważnie na sytuację w tabeli po jednej kolejce i nie ma co wyciągać pochopnych wniosków w przypadku porażki z Arsenalem.
Arsenal zaczął sezon tak, jak powinien zacząć go mistrz – 3:0 z Coventry i właściwie od pierwszych minut było widać różnicę poziomów. Media określiły ich występ jako dominujący i pełen kontroli, a Arsenal już po pierwszej kolejce rozwiał wątpliwości co do tego, czy jest to zespół, który może myśleć o obronie tytułu. Kai Havertz strzela, Ødegaard wygląda coraz lepiej, Saka jest zdrowy i w formie, a Christos Tzolis na debiut wszedł z buta. Do tego Arsenal ma po prostu ogromną jakość na ławce. Arsenal nie wygląda więc jak zespół, który dopiero próbuje się poskładać – to było kontrolowane spotkanie, w którym narzucił swoją grę. Problemy dla Villi? Dokładnie taki sposób grania może być szczególnie niewygodny dla zespołu, który sam ma obecnie sporo chaosu.
W przypadku naszego pierwszego meczu – tego po prostu nie da się ładnie opakować. Zaliczyliśmy falstart, pozwalając Brighton wpakować nam 4 bramki w pół godziny. Do tego głupia czerwona kartka Gomesa i w zasadzie było po meczu. Trzeba jednak dodać istotny kontekst: zagraliśmy połatanym na szybko składem, w którym na szpicy prowadził nas… Emi Buendia. Czy to się mogło udać? Tak, gdyby Argentyńczyk zamienił na bramkę jedną z pierwszych sytuacji w meczu. Czy coś zmieniło się przez tydzień? Pod względem scalenia zespołu – raczej nie. Ale transfery Goretzki i Jacksona dodają jakości i głębi kadrze, dodatkowo – Niemiec najprawdopodobniej od razu wskoczy do składu, żeby zastąpić zawieszonego za brutalną grę Joao Gomesa.
Gdzie szukać pocieszenia? Oprócz brzęczących szkłem siatek – jakieś pomysły? Proponuję chwycić się myśli, że Arsenal przyjeżdża po swoje, ale z presją. Oni weszli w sezon idealnie, my fatalnie. Oni są mistrzami Anglii, a my zespołem w przebudowie. Pozostaje też atut swojego boiska – sam jestem ciekaw, jaka będzie atmosfera, mając na uwadze przebudowę North Standu.
Aha, nasz head to head z Arsenalem też daje nadzieję. Od kiedy Mikel Arteta objął stery w północnym Londynie, jedynie Manchester City zdołał wygrać z Kanonierami więcej razy niż Aston Villa.
Aston Villa – Arsenal | Sytuacja kadrowa
Sytuację kadrową mamy z grubsza przegadaną. Kontuzje: Brian Madjo, Amadou Onana oraz Johan Manzambi, do tego zawieszenie Joao Gomesa. W meczu z Arsenalem zaskoczeniem był brak Olliego Watkinsa, ale w kolejnych kilku dniach wszystko się wyjaśniło. Ostatnią nowiną transferową jest “here we go” Fabrizio Romano w kontekście transferu Emiego Martineza do Chelsea. Czy to może oznaczać, że Suzuki pojawi się od pierwszej minuty? Szczerze mówiąc, wątpię, spodziewałbym się debiutu Japończyka w meczu Carabao Cup z Coventry lub wręcz po przerwie na mecze reprezentacji, czyli w październiku.

źródło: avfc.co.uk
Aston Villa – Arsenal
Czas: 31.08.2026, 20:00 PM GMT/ 21:00 UTC+1
Miejsce: Villa Park
Sędzia główny: Jared Gillet
VAR: James Bell
Nie będzie to łatwe zadanie, ale gdyby piłka nożna była taka przewidywalna, to zamiast pracować na etacie, zająłbym się obstawianiem meczów.
Up The Villa.
Na ostatniej prostej dołącza jeszcze Ibrahim Mbaye, którego szczerze nie znam, ale podobno talent z PSG.
Czeka nas wpierdziel, ale najważniejsze żeby się zgrywali.